Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki

skandynawska

wtorek, 10 listopada 2009



Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 284


"Marzył, by zamieszkać na pustkowiu. Jako blisko siedemdziesięcioletni wdowiec przeprowadza się do starego domostwa na skraju lasu. Życie w zgodzie z rytmem natury i samotność pozwalają mu wreszcie osiągnąć spokój. Stan ten trwa do czasu, gdy poznaje swojego jedynego sąsiada. Za sprawą tego spotkania powraca pamięcią do wakacji 1948 roku - do wydarzeń, które nauczyły go wiele o przyjaźni, pożądaniu, winie i zdradzie. I na zawsze zmieniły jego los.
"Kradnąc konie" to powieść o mijających niepostrzeżenie etapach naszego życia. Pettersonowi udało się znakomicie oddać przeczucie kruchości istnienia oraz pełne napięcia oczekiwanie na chwilę, kiedy to przeczucie się urzeczywistni."


To książka dla szukających spokoju i wyciszenia. Nie ma w niej wartkiej akcji. Narratorem jest sześćdziesięciosiedmioletni Trond, który trzy lata po śmierci żony właśnie zamieszkał w niewielkim domku nad jeziorem, daleko na wschodzie Norwegii.

Jest początek listopada, pada śnieg. Niedługo skończy się to tysiąclecie. Trond codziennie wstaje przed świtem, wychodzi z psem Lyrą na spacer, pali w piecu, pije kawę przy kuchennym stole, obserwuje ptaki przez szybę. Jest samotnikiem: "Przez całe życie tęskniłem za samotnością w takim miejscu jak to. Nawet gdy było najpiękniej, co wcale nie zdarzało się rzadko (...) A teraz mieszkam tu i jest prawie dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem". Przypadkowe spotkanie z sąsiadem przywołuje w nim wspomnienia z lata 1948 roku.

Książkę czyta się łatwo, może nawet zbyt łatwo. Wspomnienia Tronda przeplatają się z jego rzeczywistym życiem. Lato z zimą. Młodość ze starością. Przyjaźń z samotnością.

Kiedyś w młodzieńczych latach, kradnąc z przyjacielem konie, nie udało mu się schwycić wierzchowca, który pognał galopem pozostawiając za sobą tylko unoszący się w powietrzu pył. Czytając tę powieść miałam wrażenie, jakbym przez ten pył patrzyła na jej bohaterów, tak jakby byli rozmyci w przestrzeni. Podobał mi się jednak styl Pettersona. Jego "oszczędna, zaskakująca proza odbiera dech w piersiach jak silne uderzenie mroźnego wiatru" (Daily Express).

"Kradnąc konie" nie pozostawia po przeczytaniu szczególnie silnych wrażeń, a jednak w trakcie czytania wycisza, chłodzi, pozwala płynąć czasowi swoim niespiesznym rytmem. Dobra na listopadowy wieczór przy filiżance ciepłej herbaty.


MOJA OCENA: +4/6

Tagi: Norwegia
20:33, aga_bursztynowa , skandynawska
Link Komentarze (3) »
wtorek, 08 lipca 2008



Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Jan Rost
Liczba stron: 234


"Przepiękna książka. Poetycka, wysmakowana i pełna kojącego ciepła. Po wielokrotnej lekturze wracam do niej nadal, szukając ukojenia w codziennym zgiełku i chaosie".
Ryszard Kapuściński

Szwedka odkrywa Bretanię. Oto Francja, jakiej nie znajdziecie w książkach Petera Mayle’a!

"Mieszkam w Finistère, ponieważ się tu przeprowadziłam. Nie przez przypadek, w życiu doświadczonej kobiety nie ma przypadków. (…) Tak samo jak partner, każdemu pisane jest miejsce. Trzeba tylko znaleźć to swoje wśród miliardów cudzych, trzeba być uważnym, trzeba wybierać".

Finis terrae. Kres ziemi. Finistère. Tu, gdzie kończy się ziemia Europy, w niewielkim francuskim departamencie w Bretanii, szwedzka poetka i pisarka Bodil Malmsten znajduje swoją małą arkadię. Remontuje stary dom i na kamienistej nieurodzajnej glebie, smaganej wiatrem znad oceanu, wyczarowuje swój pierwszy ogród. Kopie grządki, sadzi kwiaty, podlewa, walczy z kretami, plagą ślimaków, powodzią. W międzyczasie poznaje okolicznych mieszkańców i ich obyczaje, uczy się języka, boryka z francuską biurokracją i u progu pięćdziesiątki odnajduje sens życia oraz bezcenną wolność robienia tego, co chce. I pisze o tym książkę. O życiu w Finistère, gdzie zagadką są nie tylko prastare menhiry o niewiadomym pochodzeniu, ale także wysoka cena wody na rachunku.

"Cena wody w Finistère" to przesycona humorem, błyskotliwa i prowokująca do refleksji opowieść o poszukiwaniu i odnajdywaniu swego miejsca na ziemi, sensie życia i szczęściu. Po trosze subiektywny przewodnik po regionie północnej Francji, po trosze poetycki pamiętnik, esej i bardzo osobisty komentarz do współczesności, ujawniający głęboką wrażliwość autorki.
[Wydawnictwo Literackie, Kraków 2007]

Tyle nota wydawcy. Mnie ta książka rozczarowała i znudziła. Nie rozumiem, skąd taka rekomendacja Kapuścińskiego. Początek był niezły. Spodziewałam się ciepłej, pachnącej słońcem lektury. Znalazłam nudy, nudy, nudy... Akcja żadna. Kilka pięknych opisów ogrodu i roślinności, reszta to gniot. A najbardziej zirytowały mnie wstawki o tym, że autorka nie potrafi napisać tej książki, ale musi, bo nie będzie z czego miała zapłacić rachunków. No wybaczcie...

PS. Recenzję tej książki zamieściłam w Biblionetce.


MOJA OCENA: +2/6

Tagi: Francja
23:13, aga_bursztynowa , skandynawska
Link Komentarze (4) »
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
OBECNIE CZYTAM
Ja w BiblioNETce
PRZECZYTAŁAM
KSIĄŻKOWE BLOGI
O książkach dla dzieci
Księgarnie w necie
STRONY O KSIĄŻKACH
WYDAWNICTWA
WYZWANIA CZYTELNICZE
Zaglądam też (nie o książkach)
Bliżej Francji
Ciekawy świat
-KONTAKT ZE MNĄ:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE