Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki

iberoamerykańska

niedziela, 09 sierpnia 2009



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Grażyna Grudzińska, Kalina Wojciechowska
Liczba stron: 352


"Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcíi Márqueza. Dzięki swym dziadkom od dziecka znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jak zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi"."

Książka kolumbijskiego pisarza, uważana za arcydzieło literatury iberoamerykańskiej i światowej, wzbudziła we mnie mieszane uczucia - od ciekawości po irytację. Musiałam bardzo się postarać, aby dobrnąć do końca. Nie przemawiał do mnie styl powieści, natomiast sama historia mogłaby przypominać sagę rodu - film tasiemiec wenezuelski. Niektóre rozdziały czytałam z ciekawością, np. o pladze bezsenności czy wynalazkach Cyganów . Irytujące były dla mnie powtarzające się imiona nadawane rodzącym się dzieciom (nie robiłam drzewa genealogicznego) i po jakimś czasie trudno było się połapać, o którym Aurelianie czy Jose Arcadio jest właśnie mowa.

Zachwycił mnie natomiast kunszt pisarski Marqueza. Potrzeba nie lada talentu, aby jedno zdanie ciągnęło sie przez trzy strony. No i ten realizm magiczny - wniebowstąpienie Pięknej Remedios, przepowiednie w pergaminach Melqidesa, niezwykłe wynalazki przywożone przez Cyganów.

A co znaczy tytułowa samotność? Garcia Marquez odpowiada tak: to brak miłości, niezdolność do niej kolejnych pokoleń Buendiów. Brak miłości jest źródłem frustracji i samotności. Samotność zaś pisarz pojmuje jako przeciwieństwo solidarności.

MOJA OCENA: 4/6

niedziela, 12 października 2008



Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Elżbieta Komarnicka
Liczba stron: 185


"Pełny tytuł książki ma postać: "Przepiórki w płatkach róży. Powieść w zeszytach na każdy miesiąc, przepisy kucharskie, historie miłosne, tudzież porady domowe zawierająca".
Historia o miłości i dobrym jedzeniu, usytułowana w Meksyku początku XX wieku. Tita i Pedro nie mogą zrealizować swej miłości, gdyż jej matka, Elena, decyduje, że jej najmłodsza córka, musi zostać starą panną, by się nią opiekować w starości.
Pomiędzy zapachami i smakiem tradycyjnej meksykańskiej kuchni, Tita cierpi długie lata przez miłość, która przetrwa nawet śmierć.

Meksykańska tradycja mówi, iż najmłodsza córka nie może wyjść za mąż, gdyż jej obowiązkiem jest opieka nad matką aż do chwili jej śmierci. Tradycję tę wcielono również w życie w tradycyjnym domu Mamy Eleny De la Garza, która zmusiła swoją najmłodszą córkę – Titę, do rezygnacji z własnego życia. Tita nie mogła poślubić ukochanego mężczyzny – Pedra. Aby być blisko swej kochanej, Pedro postanowił przyjąć propozycję Mamy Eleny i ożenić się z siostrą Tity – Rosaurą. W jego opinii tylko w ten sposób mógł być blisko swej ukochanej.
W krótkim czasie Tita stała się główną kucharką na ranchu.  Za pośrednictwem przygotowywanych przez  siebie potraw, Tita przekazywała stan swojej duszy, uczucia, emocje i marzenia, mieszając: „przyjemność życia z jedzeniem. Jako osobie, która znała życie z perspektywy kuchni, nie było jej łatwo zrozumieć świata zewnętrznego”.

Powieść ta otrzymała wiele dobrych recenzji i biła rekordy w sprzedaży w Meksyku, co jest niezmiernym sukcesem, gdyż jest to kraj, w którym się nie czyta dużo. Ekranizacja tej powieści stała się rzeczą jakby oczywistą, gdyż mąż pisarki, Alfonso Arau, meksykański reżyser i aktor, po tryumfie książki, po prostu nie widział tego inaczej."

Bardzo mi się podobała ta książka. Trochę przypomina mi "Zupę z granatów" Marshy Mehran, która również mnie kiedyś urzekła. "Przepiórki w płatkach róży" jest pełna smaków, zapachów, egzotycznych przepisów, ciepła, wręcz rozgrzewająca od środka jak ostra peperoni.

Autorce świetnie udało się opowiedzieć historię wielkiej miłości i namiętności, wplatając ją w codzienny obraz życia meksykańskiej rodziny, przyprawić odrobiną fantastyki i indiańskich wierzeń oraz szczyptą humoru i garścią oryginalnych przepisów kuchni meksykańskiej. Warto się skusić na tę apetyczną pod każdym względem książkę.


MOJA OCENA: 6/6

Tagi: meksyk
18:51, aga_bursztynowa , iberoamerykańska
Link Komentarze (4) »
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
OBECNIE CZYTAM
Ja w BiblioNETce
PRZECZYTAŁAM
KSIĄŻKOWE BLOGI
O książkach dla dzieci
Księgarnie w necie
STRONY O KSIĄŻKACH
WYDAWNICTWA
WYZWANIA CZYTELNICZE
Zaglądam też (nie o książkach)
Bliżej Francji
Ciekawy świat
-KONTAKT ZE MNĄ:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE