Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki

angielska

czwartek, 19 sierpnia 2010



Wydawnictwo: Muza SA
Tłumaczenie: Agata Radkiewicz
Liczba stron: 254


"Autorka książki, Angielka, muzułmanka z wyboru, szczęśliwa żona Irakijczyka i matka czworga dzieci, opowiada historie, w które angażuje się z potrzeby serca, chcąc pomóc europejskim matkom w odzyskaniu dzieci porwanych przez ojców muzułmanów i wywiezionych do ich rodzinnych krajów. Bohaterka doskonale rozumie przyczyny konfliktów nękających większość rodzin zróżnicowanych kulturowo, rozumie powody, dla których ci mężczyźni porzucają żony i wywożą swoje dzieci z Europy. Dobra znajomość języka arabskiego i terytoriów wielu krajów okazują się bardzo pomocne w przeprowadzaniu akcji odbicia. Kobieta nieraz zmuszona jest łamać prawo międzynarodowe, rozklekotaną taksówką przejechać tysiące kilometrów przez pustynię, uciekając przed policją czy rozwścieczoną rodziną zdesperowanego ojca, a wreszcie stanąć z nim do konfrontacji."


Ta książka długo przeleżała na mojej półce, zanim po nią sięgnęłam. Nie zachęcał mnie ani jej tytuł, ani okładka. Okazało się natomiast, że jej treść mnie poruszyła. Ponadto odniosłam wrażenie, że została napisana nie z chęci zysku, ale aby przekazać innym własne doświadczenia i otworzyć oczy na pewne sprawy, szczególnie kobietom mających za mężów mężczyzn z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Często słyszy się o porwaniach dzieci w takich rodzinach. To nie zdarza się w zamierzchłych czasach, lecz w obecnym świecie, tu i teraz. Dosłownie kilka tygodni temu czytałam w niemieckiej prasie  o niespełna trzydziestoletniej Polce mieszkającej od lat w Niemczech, której mąż, obywatel jednego z krajów Afryki Północnej, wywiózł do swojego kraju ich trzyletnią córkę. Zgroza. Szczerze współczuję tym kobietom i nie uważam, że same są sobie winne, bo wyszły za Araba (jak często się słyszy), a Arab to wiadomo...
Książka opowiada o wielu historiach kończących się sukcesem, gdy głównej bohaterce udało się pomóc zrozpaczonym matkom i sprowadzić dziecko z powrotem. Niestety zdarzały się również porażki - podczas jednej z takich akcji autorka książki została schwytana i wtrącona do więzienia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Warte zauważenia jest to, że autorka pomagała wszystkim kobietom bezinteresownie i nie żądała zapłaty za swoją pomoc, (oprócz opłacenia przelotów samolotem i hotelu), choć narażała się na dotkliwe sankcje, gdyby została złapana.  Organizacje działające legalnie w takich sprawach często żądają dość astronomicznych kwot, nie dając gwarancji za powodzenie przedsięwzięcia.
Zainteresowanych odsyłam do sięgnięcia po książkę. Moim zdaniem to jedna z lepszych pozycji wśród tego typu  książek.


MOJA OCENA: 4/6

poniedziałek, 21 grudnia 2009



Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Bogumiła Nawrot
Liczba stron: 351


"Niełatwo być kochającą żoną, cierpliwą matką rezolutnego czterolatka, doskonałą gospodynią i ogrodniczką... Zwłaszcza gdy się mieszka w dziwacznym domu na wsi, mając stale obok siebie marudnego teścia, ślepą kozę, kulawego osła i rój neurotycznych pszczół, które nie pozwalają podejść do ula. Ale Esme MacDougall zawsze świetnie sobie radziła nawet z codziennym pieczeniem chleba według oryginalnego francuskiego przepisu. Dostała go kiedyś od Louisa, przystojnego piekarza, który nauczył ją dużo więcej, niż tylko wyrabiać ciasto i wkładać bochenki do pieca.

Czternaście lat po pamiętnych wakacjach we Francji dochodzi do wniosku, że tylko Louis umiałby przywrócić jej życiu sens. Ale może warto poszukać recepty na szczęście bliżej domu."

[Prószyński i S-ka, 2004]


Na początku książka wydała mi się nudnawa. Bo co my tu mamy za historię? Trzydziestokilkuletnia Esme, matka czteroletniego rudzielca, żona Poga, mieszka w Domu w Chmurach, razem z teściem i babką. Esme była redaktorką w gazecie "Sunday Times", dopóki pewna Jemina Jones nie zajęła jej miejsca. Po utracie pracy i jakiejś tajemniczej tragedii, którą czytelnik nie od razu poznaje, Esme stara się odnaleźć na nowo sens życia i wrócić do normalności, zajmując się domem na wsi, kozą, rojem pszczół i osłem. Poza tym robi konfitury z pigwy i piecze chleb na zakwasie. I tak naprawdę od chleba wszystko się zaczyna.

Podczas wakacji we Francji, jako dziewiętnastoletnia dziewczyna Esme zakochała się we francuskim piekarzu Louisie, który nauczył ją nie tylko piec chleb... Minęło czternaście lat. Esme ma rodzinę, mieszka w Anglii, w jej życiu wydarzyła się okropna tragedia, po której nie potrafi się podnieść. We wspomnieniach wraca do szczęśliwych lat młodości i pierwszej, wielkiej miłości - Louisa. Wydaje jej się, że pomimo iż kocha męża, tylko z Louisem byłaby naprawdę szczęśliwa. Pewnego dnia przypadkowo spotyka Louisa w Londynie...

Nie będę zdradzać zakończenia tej historii. Powiem tylko tyle, że kończy się happy endem, a morał z niej taki, że czasem nie potrzeba szukać szczęścia daleko, gdy ma się je przed nosem.



MOJE OCENA: +3/6

17:04, aga_bursztynowa , angielska
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 listopada 2009



Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Katarzyna Kasterka
Liczba stron: 376


"Jeżynowe wino to najnowsza powieść Joanne Harris. Jej bohaterem jest Jay Mackintosh, pisarz i romantyk, który w swej twórczości i wyobraźni powraca wciąż do lat dzieciństwa. Za sprawą pułapki pamięci świat ten okazuje się bardziej kuszący, niż był w rzeczywistości. Kiedy pod wpływem impulsu Jay kupuje posiadłość we francuskiej wiosce Lansquet - wraz z duchami przeszłości pojawiają się nowe pokusy. Szczególnie intryguje go postać nie utrzymującej z nikim kontaktów pięknej sąsiadki, która najwyraźniej skrywa za drewnianymi okiennicami straszliwe tajemnice. W życie Jaya powraca też magia, którą próbował przywołać przez wiele, wiele lat. Za wszystko trzeba jednak zapłacić swoją cenę.
Postacie wykreowane przez Joanne Harris poruszają serce i wyobraźnię. Książka przypomina nieco nastrojem opowieści Petera Mayle'a. Niejeden z nas chciałby się przenieść w stworzony przez pisarkę świat."


Zapadła francuska wioska w Bordo, w sercu najpopularniejszego we Francji regionu produkcji win. W niej osiemnastowieczna posiadłość, chateau, z własną winnicą, sadem, jeziorem, rozległymi gruntami...

Kirby Monckton, niewielkie pogórnicze miasteczko na północy Anglii i dzielnica Pog Hill Lane z trakcją kolejową, kopalnią odkrywkową i starym kanałem, wyludniona i zapuszczona okolica.
W tych dwóch miejscach rozgrywa się akcja powieści.

Obydwa miejsca mają swój urok, nie ma to jednak jak francuska wieś - słońce, piękne pejzaże, winnice, oliwki, zapach ziół i lawendy w ogródkach, , proste przyjemności jak wypicie z przyjaciółmi butelki wina czy filiżanki kawy w małej, przytulnej kawiarence... a opowieść snuje Fleurie, rocznik 1962 - "zuchwałe, pełne treści wino, radosne i odrobinę zawadiackie, z pikantnym posmakiem czarnej porzeczki". A jak wszystkim wiadomo, wino gada - rozwiązuje języki, wyciąga na światło dzienne tajemnice, których wcale nie zamierzało się nikomu zdradzać, wyciąga wspomnienia, opowiada o wielkich planach, marzeniach, strasznej zdradzie i tragicznej miłości, wino śmieje się i chichocze...
Całkiem przyjemnie było posłuchać, co miało do opowiedzenia.


MOJA OCENA: 5/6

Tagi: Francja
21:59, aga_bursztynowa , angielska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 listopada 2009



Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Dorota Malinowska-Grupińska
Liczba stron: 318


"Joseph Corrigan i Joseph Feehan, znani jako Corrie i Fee, produkują na swej farmie w Irlandii najlepszy ser na świecie. Ich problemem jest brak potomków, którzy przejęliby rodzinny interes. Co prawda Corrie ma wnuczkę Abbey, ale mieszka ona w prymitywnej chacie na maleńkiej wyspie na Pacyfiku wraz z mężem opętanym poczuciem misji, której celem są tubylcy, a właściwie ich kobiety.
W tym samym czasie na innym kontynencie Kit Stephens nie potrafi sobie poradzić ze stratą żony i nienarodzonego dziecka... Może go uratować tylko cud. Czy zdarzy się on w magicznym miejscu w odległej Irlandii, gdzie ciężarne wegetarianki doją krowy w rytm melodii z musicalu „Dźwięki muzyki”, a w piwnicy dojrzewają aromatyczne sery? I gdzie przez przypadek spotykają się mężczyzna po przyjściach i kobieta o złamanym sercu?

W tej ciepłej opowieści spotkamy całą galerię oryginałów, którym nie zawsze układa się w dzisiejszym świecie. Szukając własnego miejsca, poznają smak przyjaźni i miłości. A przede wszystkim poznają samych siebie. "

"Zaletą i magnesem tej niecodziennej historii stworzonej przez nowozelandzką pisarkę jest przede wszystkim poczucie humoru i ciepło emanujące z wyrazistych postaci. A ser? Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że mały kawałek przetworzonego mleka może być tak "ludzki"!"
Monika Powalisz, "Marie Claire"


Już sam tytuł tej książki jest osobliwy. Tak samo dziwna jest opowiedziana w niej historia. Dlaczego, ci, którzy robią ser, są błogosławieni? A poza tym "cóż jest tak nadzwyczajnego w tych, co robią ser", żeby o nich pisać?

Miałam wrażenie, że autorka tak bardzo chciała wymyślić oryginalną powieść, że wyszło to aż za oryginalnie. Jakbym czytała harlequina połączonego momentami z horrorem, powieścią science fiction i słodką historyjką Rosamundy Pilcher (nie obrażają powyżej wymienionej pisarki). Całość nie smakowała mi najlepiej - mdło, nudnawo i bardzo przewidywalnie. Oby sery robione przez nowych serowarów, Abbey i Kita, na pewnej irlandzkiej farmie, miały bardziej wyrazisty smak.


MOJA OCENA: 3/6

16:32, aga_bursztynowa , angielska
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2009



Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Izabela Szyszkowska-Andruszko
Liczba stron: 304


"Kuki Gallmann urodziła się w Wenecji. Studiowała nauki polityczne na Uniwersytecie w Padwie. Od dzieciństwa zafascynowana Afryką, wyjeżdża w roku 1970 do Kenii, by w dwa lata później z mężem i synem przenieść się tam na stałe. W środowisku kenijskim i na arenie międzynarodowej zasłynęła w związku z założeniem fundacji The Gallmann Memorial Found. Instytucja ta stworzyła na ranczu Ol Ari Nyiro w Laikipii wzorcowy program naukowo-dydaktyczny, który zakładał wypracowanie metod harmonijnego współistnienia człowieka i naturalnego środowiska. W roku 1989 Kuki Gallmann została przez Jego Królewską Wysokość Bernharda Księcia Niderlandów odznaczona Orderem Złotej Arki za zasługi dla ratowania czarnych nosorożców Kenii oraz za promowanie prac badawczych nad zachowaniem środowiska naturalnego.

Książka "Marzyłam o Afryce" wkrótce po wydaniu stała się międzynarodowym bestsellerem. Zawiera ona wspomnienia związane z życiem na ranczu w Laikipii, przepełnione osobistymi refleksjami na temat życia i śmierci, dramatu ludzkiego życia, bólu i przemijania. Wspomnienia ukazują magiczny krajobraz Kenii, są wyrazem miłości pisarki do Czarnego Lądu. "


Kuki Gallman spełniła swoje młodzieńcze marzenia - zamieszkała w sercu Afryki, w Kenii. Zapłaciła za to wysoką cenę - straciła tam najpierw męża Paola, potem syna Emanuela. Przepełniona ogromnym bólem i cierpieniem zaczęła pisać wspomnienia.
Czytając jej powieść przeniosłam się oczyma wyobraźni do Kenii, w dziewicze afrykańskie lasy pełne egzotycznych roślin, ptaków, owadów i węży, na rozległe otwarte przestrzenie, sawanny, nad strumienie, w których stada słoni i nosorożców gasiły pragnienie. Powiew egzotyki, jakże obcy nam, Europejczykom.

Gallmann tak opisuje początki nowego życia w Kenii: "Niewiele rzeczy daje mi tak silne poczucie spełniania się jak tworzenie z niczego, budowanie w nienaruszonym środowisku naturalnym miejsca, które chciałabym nazwać swoim domem. Będzie to dzieło miłości i pokory wobec majestatu afrykańskiej przyrody. Obowiązek respektowania piękna tej ziemi stanowi bowiem nieuchwytną, zarazem naczelną zasadę duchową i estetyczną, która towarzyszy mi w procesie tworzenia."

Książka pełna jest refleksji o przemijaniu:

"Miłość jest nieśmiertelna, śmierć zaś to tylko horyzont, a horyzont to tylko ograniczenie naszych oczu."

"Człowiek przywiązuje wielką wagę do tego, gdzie zostanie złożony po śmierci. Miejsce, w którym pracował i żył, gdzie leżą jego przodkowie i pewnego dnia on sam spocznie, jest święte. Jeżeli nie można wybrać miejsca urodzenia, to przynajmniej każdy powinien miec prawo do wyboru miejsca swego pochówku. Dlatego na grobie Paola zasadziłam jego ukochane drzewo akacji (...). Pewnego dnia korzenie dosięgną jego ciała i żywiąc się nim, drzewo przeistoczy się w Paola, który stanie się żywą częścią ukochanego krajobrazu."

Jedyne, co mnie raziło w tej książce, to zbyt wyidealizowanie opisy urody męża i syna Kuki. Można to jednak autorce wybaczyć i zrozumieć, iż dla niej były to najpiękniejsze istoty na świecie.

Po śmierci dwóch najbliższych osób, przy wsparciu oddanych przyjaciół Kuki Gallmann zakłada fundację na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Ochrona przyrody i ginących gatunków zwierząt staje się jej priorytetem. "Zastanawiałam się nad przyszłością Afryki. Wyrastało nowe pokolenie, w którego rękach wkrótce będą leżały losy Kenii. Bałam się o jej przyszłość. Młodzi dojrzewali na peryferiach miast, gdzie nie zostało już nic z dzikiej przyrody. Ich umysły były zaśmiecone obcymi ideami i religiami, biedą i brakiem wartościowych celów. Nie umieli docenić piękna własnego kraju (...). Jedynym rozwiązaniem była edukacja. Musieliśmy udowodnić, że można i powinno się koegzystować z dziką przyrodą... że można i powinno uczyć się, jak wykorzystywać Naturę, nie niszcząc jej, a jednocześnie chronić ją przed cywilizowanym człowiekiem. Afryka żądała tego od nas. Powinniśmy jej byli oddać hołd, przede wszystkim ziemi i tradycji przodków tych ludzi, którzy zamieszkiwali ją w wieczystej symbiozie ze zwierzętami i roślinami."

Po przeczytaniu tej książki spojrzałam, choć przez chwilę, inaczej na otaczający mnie świat. Świadomie. Żyję wśród betonowych domów i zasadzonych ręką człowieka drzew, a nad głową mam szare od spalin niebo. Kuki Gallmann miała to szczęście, że doświadczyła życia wśród dziewiczej, afrykańskiej przyrody, patrząc na dzikie zwierzęta polujące lub pasące się swobodnie. W swojej książce podzieliła się tym doświadczeniem z nami, czytelnikami. Odkryła przed nami kawałek Afryki, magię Kenii, ukazała bogactwo przyrody, wypalony słońcem krajobraz, ból, samotność, żałobę, piękno i dramat, śmierć i odrodzenie...


MOJA OCENA: +4/6

sobota, 13 września 2008



Wydawca: Znak
Tłumaczenie: Zbigniew Batko
Liczba stron: 596


"Ona jest czarna, on biały, a ich troje dzieci wyznaje skrajnie różne religie: chrześcijaństwo, perfekcjonizm, gangsta rap. Tak wygląda rodzina profesora Howarda Belseya, specjalisty od Rembrandta, który nie cierpi Rembrandta. Kruchą równowagę, jaką udało jej się osiągnąć, nagle burzą wrogowie: małżeńska nuda i znienawidzony rywal Belseya, profesor Kipps. Wtedy wszystko zaczyna się niebezpiecznie komplikować...

Lekko, z humorem, w rytmie hip-hopu i Mozarta, nowa powieść Zadie Smith porusza najważniejsze tematy współczesności: zagadnienie tożsamości, rasy, ideologii, religii. Określana "transatlantycką sagą komiczną", niejako mimochodem poddaje pod refleksję bardzo osobiste kwestie wierności przekonaniom i wierności małżeńskiej, a także pytanie, jaką wartość ma to, czym się nawzajem obdarowujemy."

Po przeczytaniu kilkudziesięciu pierwszych stron (a cała książka ma ich aż 600) pomyślałam, ot, taka sobie, przeciętna powieść. Koło setnej strony wreszcie zaczęła mnie wciągać. Na końcu podsumowałam: to nie jest zła książka. Nie zachwyciła mnie może dlatego, że nie przepadam za niczym, co angielskie i amerykańskie (w powieści jeszcze w dodatku afroamerykańskie). To nie moja bajka. Bliżej mi Europy i Bliskiego Wschodu niż Ameryki. Cóż, taki mój gust, wolno mi. Natomiast wątek (nie)wierności małżeńskiej, poszukiwania własnej tożsamości, religii, poczucia moralności, wierności przekonaniom to rzeczy uniwersalne, niezależne od koloru skóry i języka. I za te refleksje ta "saga" mi się podobała. 


MOJA OCENA: +3/6

21:13, aga_bursztynowa , angielska
Link Komentarze (1) »
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
OBECNIE CZYTAM
Ja w BiblioNETce
PRZECZYTAŁAM
KSIĄŻKOWE BLOGI
O książkach dla dzieci
Księgarnie w necie
STRONY O KSIĄŻKACH
WYDAWNICTWA
WYZWANIA CZYTELNICZE
Zaglądam też (nie o książkach)
Bliżej Francji
Ciekawy świat
-KONTAKT ZE MNĄ:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE