Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki

Wiadomości ze świata

wtorek, 18 sierpnia 2009

Polacy udający się w celach turystycznych do Tunezji nie będą musieli starać się o wizę. Władze Tunezji jednostronnie zniosły bowiem z dniem 8 sierpnia 2009 r. obowiązek wizowy wobec obywateli polskich podróżujących do Tunezji na okres do 90 dni.
Według polskiego MSZ z nowych zasad ruchu bezwizowego skorzysta co roku około 100 tys. Polaków spędzających urlop w Tunezji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
sobota, 04 października 2008

Piątek, 3 października 2008 (18:30)

Saudyjski ulem Mohamed al-Habdan wydał fatwę, czyli religijny nakaz prawny pozwalający mahometańskim kobietom odsłaniać publicznie tylko jedno oko, podczas gdy drugie powinno być zakryte nikabem - noszoną na twarzy zasłoną.

Jak pisze egipski dziennik anglojęzyczny "Daily News", który doniósł o tej fatwie, saudyjski ulem oparł ją na zapisie koranicznym mówiącym o tym, że jeden z towarzyszy proroka Mahometa, Ibn Abbas, zalecał, aby kobiecie było widać spod nikabu tylko jedno oko, ponieważ "to zupełnie wystarczy, aby widzieć drogę".

Z punktu widzenia prawa islamskiego - twierdzi ulem Mohamed - niewiasta, której spod tradycyjnej zasłony na twarz widać oboje oczu "popełnia wykroczenie" przeciw religii.

Al-Habdan ogłosił swą nową fatwę podczas programu religijnego w saudyjskiej telewizji Al-Mażd w godzinie największej oglądalności.

Przed kilku tygodniami szanowany ulem Saleh al-Lihedan, szef Najwyższej Rady Sądowniczej Arabii Saudyjskiej, wydał fatwę, która upoważnia do zabicia wszystkich właścicieli kanałów telewizyjnych - "recydywistów", którzy mimo upomnień zezwalają na emisję "niemoralnych" programów.

Na ogół wierni kierują do ulemów pytania natury moralnej, gdy nie znajdują jasnej odpowiedzi na stronach Koranu. Ostatnio jednak mnożą się najbardziej nieoczekiwane zakazy. Pewien duchowny etiopski zabronił wiernym na przykład obchodzenia urodzin.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP


I inny równie ciekawy artykuł:

Dlaczego Muzułmanki zasłaniają twarze?

2007-10-01 (09:02) /PAP/

Europejskie muzułmanki często zasłaniają twarze, choć nie istnieje tu prawo, które by im to nakazywało. Jedne mówią np., że dzięki zasłonie mężczyźni bardziej doceniają ich walory wewnętrzne, inne manifestują tak swój antyamerykanizm - mówiła w Warszawie na wykładzie z cyklu Festiwalu Nauki orientalistka, dr Agata Nalborczyk.

Wskazówki dotyczące stroju muzułmanek można znaleźć w Koranie. Jest tam m.in. napisane, by kobiety "spuszczały skromnie swoje spojrzenia i strzegły swojej czystości, i żeby pokazywały jedynie te ozdoby, które są widoczne na zewnątrz, i żeby narzucały zasłony na piersi, i pokazywały swoje ozdoby jedynie swoim mężom i ojcom (...)" - cytowała dr Nalborczyk z Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego na wykładzie pt. "Stroje i ubiory Azji i Afryki - historia i znaczenie mody w kulturach Azji i Afryki".

Człowiek ma sam interpretować Koran - podkreśliła dr Nalborczyk. Dlatego o to, czy wymienione w tej księdze "ozdoby" należy rozumieć jako części ciała, np. włosy, oczy, ręce i usta - czy też jako biżuterię, spierają się muzułmańscy teologowie.

Koran wspomina też o "szczelnym" zakrywaniu okryciami kobiet wierzących. "Muzułmanie nie są zgodni również co do tego, jak szczelnie mają się zakrywać ich kobiety, a na ile mogą pokazać twarz lub dłonie" - dodała specjalistka.

Dr Nalborczyk zwróciła uwagę, że muzułmanki z różnych krajów bardzo się od siebie różnią. "Zupełnie inaczej wyglądają kobiety z krajów Półwyspu Arabskiego, niż mieszkanki Indii i Pakistanu, Malezji czy Somalii. Są ludy, gdzie kobiety odsłaniają tylko jedno oko. Natomiast w Ghanie muzułmanki trudno jest odróżnić od miejscowych chrześcijanek" - przekonywała. Wypowiedź ilustrowała przeźroczami kobiet - zasłoniętych od stóp do głów albo z luźno założonymi chustami, w ubraniach przypominających spodnie lub długie suknie.

W Iranie nowoczesne kobiety "pozwalają sobie" na więcej, zsuwając noszoną na głowie chustę w tył tak, że widać im nieco włosów. Z zasłon często zupełnie rezygnują wierzące feministki muzułmańskie, np. zajmujące się pracą naukową. Za to w Iranie nawet nie- muzułmanki muszą kryć twarz.

"Nie jest też zgodny z prawdą stereotyp, że w Europie wszystkie muzułmanki muszą nosić chusty" - zauważyła. - Mimo tego, że nie istnieje tu prawo nakazujące im się zasłaniać, to wiele muzułmanek mieszkających w Europie zakłada chusty".

"Nie jest tak, że chustę traktują one jako wyraz ucisku. Mówią często, że jej noszenie to ich wybór; że chcą zachować skromność, czystość; że dzięki zasłonie mężczyźnie nie traktują ich jako obiekty seksualne, a bardziej doceniają walory wewnętrzne" - tłumaczyła dr Nalborczyk. Jak dodała, zasłanianie się pozwala też unikać niewybrednych, męskich zaczepek. Są kobiety noszące chusty w manifestacji antyamerykanizmu. Dla innych jest to po prostu tańsze niż np. systematyczne chodzenie do fryzjera.

Teoretycznie decyzja o nałożeniu zasłony powinna zależeć od samej kobiety, choć w praktyce tak się nie dzieje - dodała ekspert.

Dr Nalborczyk zwróciła uwagę, że muzułmanki zasłaniają twarz przed obcymi, natomiast w domu mogą nosić praktycznie wszystko. "Nie ulegajmy stereotypom, że muzułmanki to szare myszy. Pod czadorem mogą nosić, co chcą. Bywają ubrane bardzo elegancko i nieraz dość drogo. Jeśli są bogate, bywa to moda prosto z Paryża" - opowiadała.

Po arabsku zasłona to "hidżab". W Afganistanie nazywa się ją "burką", w Arabii Saudyjskiej jest to "dzilbab" lub "nikab" - zasłona na twarz, w której widać tylko oczy.

(PAP) zan/ ls/
Tagi: islam
20:32, aga_bursztynowa , Wiadomości ze świata
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 czerwca 2008

Być Saudyjką lub Jemenką? Wolę pierwszą opcję

Z dr Katarzyną Górak-Sosnowską o sytuacji kobiet w Arabii Saudyjskiej rozmawia Jan Pikula

Jan Pikula: Arabia Saudyjska to kraj pełen sprzeczności. Z jednej strony jest to jeden z najbogatszych krajów arabskich, z drugiej strony jest to kraj konserwatywny, trzymający się prawa koranicznego. Jak Pani Doktor ocenia sytuację kobiet w tym kraju na tle innych krajów islamskich?

Katarzyna Górak-Sosnowska: Wbrew obiegowym poglądom nie tak jednoznacznie źle. Z Arabią Saudyjską graniczy Jemen – jedno z najuboższych państw arabskich. Połowa ludności żyje tam na granicy ubóstwa, nie umie czytać ani pisać, co trzeci mieszkaniec nie ma stałego dostępu do czystej wody pitnej, a dwie trzecie – do urządzeń sanitarnych. Na te niedogodności narażone są przede wszystkim kobiety. Mając do wyboru – być przeciętną Saudyjką lub Jemenką – wybrałabym zdecydowanie pierwszą opcję.

— A jak wygląda kwestia wykształcenia kobiet? Wiem, że kobiety w Arabii Saudyjskiej uczą się i mogą studiować – z pewnością jednak ich nauka i późniejsza kariera wyglądają inaczej niż w Europie...

— Bardzo wiele kobiet, zwłaszcza w państwach Zatoki, podejmuje studia. Rekordzistą jest Katar, w którym na jednego studenta przypadają aż trzy studentki. W Arabii Saudyjskiej udział studiujących kobiet jest także wyższy niż udział mężczyzn (choć po części wynika to z faktu, że wielu z nich podejmuje studia za granicą). Natomiast dalsza kariera faktycznie wygląda inaczej niż w Europie – zdecydowana większość kobiet nie podejmuje bowiem pracy zawodowej. Studia stanowią więc wartość autoteliczną, a nie narzędzie służące do znalezienia odpowiedniej pracy.

— Słyszałem, że kobiety w Arabii Saudyjskiej nie mogą prowadzić samochodów – jak takie i inne ograniczenia wpływają na ich codzienne życie?

— Zakaz prowadzenia samochodu przez kobiety w Arabii Saudyjskiej urósł do jednego ze znaków rozpoznawczych tego państwa, jak i (niesłusznie) całego świata arabskiego. Obecnie jest to bardziej kwestia polityczna, która nabrała międzynarodowego charakteru. Niedawno jeszcze media podawały przykład pierwszej saudyjskiej pilotki, która może prowadzić samolot, ale nie może samochodu. Problem ten dotyka przede wszystkim kobiet uboższych – które nie mogą sobie pozwolić na wynajęcie kierowcy i muszą liczyć na męskich krewnych. To ogranicza ich mobilność i konkurencyjność na rynku pracy.

— Jak wygląda kojarzenie par – czy rodzice mają wyłączność w tej kwestii?

— Rodzina ma decydujący wpływ na zawieranie związku małżeńskiego, jednak coraz częściej młodzi ludzie starają się brać sprawy w swoje ręce. Mogą w tym celu korzystać chociażby z najnowszych zdobyczy techniki – Internetu, telefonów komórkowych. Bywa, że osoba poznana w sieci okazuje się tą wybraną. Warto dodać, że ze względu na segregację płci w szkole, w pracy, w sferze publicznej, możliwości swobodnej rozmowy z niespokrewnioną osobą płci przeciwnej są często ograniczone.

— Czy wypadki karania za cudzołóstwo są częste? Jak wyglądają kary w takich sytuacjach?

— Zdarzają się, choć trudno powiedzieć, jak często. Kara dotyka także osoby poszkodowane – np. ofiary gwałtu. W jednym z głośniejszych przypadków z zeszłego roku, kobietę skazano na 200 batów i 6 miesięcy więzienia, a jej gwałcicieli na 2-9 lat pozbawienia wolności i od 80 do 1000 batów. Jednak powodem skazania było to, że przebywała sama z obcym mężczyzną (który także został napadnięty). Dla pełniejszego obrazu warto wspomnieć, że według Koranu, karą za cudzołóstwo jest 100 batów dla cudzołożnika i cudzołożnicy, pod warunkiem, że ich czyn widziało czterech świadków.

— Jeżeli kobieta nie godzi się ze swoją sytuacją, to czy ma jakieś wyjście? Czy częste są wypadki emigracji kobiet?

— Przypadki emigracji kobiet są bardzo rzadkie – wynika to nie tylko z woli rodziny, ale także z przekonań i możliwości samej kobiety. W świecie muzułmańskim, podobnie jak w wielu kulturach pozaeuropejskich, rodzina ma kluczowe znaczenie. Jednostka (nie tylko kobieta) raczej nie zdecyduje się na jawne przeciwstawienie się jej – zbyt wiele traci. Tym niemniej kobiety znajdują sposoby na realizowanie się w patriarchalnym świecie – na przykład coraz popularniejsze jest zakładanie przez nie własnych firm.

— Czy istnieją i jaką rolę odgrywają organizacje kobiet w Arabii Saudyjskiej?

— Organizacji pozarządowych z prawdziwego zdarzenia, niezależnie od profilu, jest w Arabii Saudyjskiej niewiele – podobnie jak w wielu innych krajach arabskich. Natomiast dużą rolę odgrywają wpływowe kobiety z elity politycznej czy gospodarczej kraju. To one mogą być uważane za ikony przemian. Jedną z nich jest Lubna Al-Ulajan – najbogatsza mieszkanka świata arabskiego.

— Jak w Arabii Saudyjskiej traktowane są cudzoziemki? Czy ich sytuacja jest podobna do sytuacji kobiet miejscowych?

— Większość cudzoziemek to imigrantki, które wykonują prace fizyczne (służące, sprzątaczki), bądź stanowią personel w działach lub instytucjach dla kobiet (w banku, szpitalu, urzędzie). Ich pozycja społeczna jest zdecydowanie niższa, co wynika przede wszystkim z podziału na rodowitych mieszkańców i imigrantów i jest charakterystyczne także dla innych państw Zatoki.

— Jakie „plusy” bycia kobietą w Arabii Saudyjskiej będzie widziała przeciętna Saudyjka?

— To chyba zależy od przyjętej perspektywy. Tak samo Polka może – porównując się do Somalijki – cieszyć się z tego, że ma co jeść i gdzie mieszkać, zaś w porównaniu z Finką, narzekać, że jej płeć nie jest tak silnie reprezentowana w polityce.

— A Europejka?

— Zależy od tego, z jaką Arabią Saudyjską zetknie się ta Europejka – czy będzie to Arabia Saudyjska z ekranu telewizora, czy kraj, który odwiedziła i poznała. W drugim przypadku przynajmniej będzie miała z czego wybierać (zarówno jeżeli chodzi o plusy jak i minusy).

— Wiem, że Pani Doktor już od jakiegoś czasu zajmuje się krajami arabskimi. Czy pod wpływem współczesnych procesów modernizacyjnych następują jakieś zmiany w sytuacji kobiet w Arabii Saudyjskiej?

— Niewątpliwie zmiany następują, przy czym należy zwrócić uwagę na ich podłoże. Niektóre inicjowane są oddolnie – jak chociażby zmiany, które niesie za sobą dostęp do środków masowego przekazu i nowych technik komunikacyjnych. Tych zmian nikt nie jest w stanie zahamować – o czym świadczą saudyjskie próby kontroli Internetu. Drugi rodzaj zmian stanowi poniekąd odpowiedź na bodźce zewnętrzne – są to chociażby dyskusje na wspomniane tu tematy: prowadzenie samochodu przez kobiety czy cudzołóstwo. Do nich należy podchodzić ostrożnie, nie tylko ze względu na to, że mogą być rozwiązaniami fasadowymi, ale przede wszystkim dlatego, że zbyt duży nacisk może wywołać sytuację odwrotną.

— Dziękuję bardzo za rozmowę.

Wywiad został przeprowadzony w maju 2008 roku
niedziela, 16 września 2007

Artykuł ukazał się w "Dzienniku Bałtyckim"

Polki, żony Arabów. Miłość na wschód od Edenu

14.09.2007

W krajach arabskich, w najgorszej sytuacji są kobiety, także Polki, którym nie układa się w małżeństwie i chcą się rozwieść. Sąd zawsze przyznaje dzieci ojcu, więc kobieta, która nie chce stracić z nimi kontaktu, nie wraca do kraju, tylko stara się tu jakoś żyć. A samotnej nie jest łatwo.
****

Ewie Jaber najbardziej tu brak zieleni. Wszystko jest beżowe. Ziemia, domy, góry, nawet niebo.
Shibli Jabera poznała we Wrocławiu w latach siedemdziesiątych. Był lekarzem, operował jej siostrę. Gdy zobaczył Ewę, uprosił swą pacjentkę, by go z nią poznała. Tak się zaczęło. Zakochała się. Był przystojny i miły. Rodzice byli jednak przeciwni temu związkowi. Palestyńczyk! Islam! Bliski Wschód! Wojna! Dziecko, w co ty się pakujesz?

Gdy mama zachorowała, Shibli zajął się nią tak sedrecznie, że polubiła go i zmieniła zdanie, choć wciąż była pełna obaw. Pobrali się w Polsce.
Pani Ewa zaprosiła mnie do swojego mieszkania w Ammanie. Na ścianach obrazy przedstawiające polskie cztery pory roku. Doktor Shibli Jaber jest dziś nobliwym starszym panem, cenionym kardiochirurgiem. Częstuje nas owocami opuncji, a pani Ewa tłumaczy mi, że problemem dla Polki, która wyszła za Araba, może być rodzina męża, a szczególnie jego matka, która wtrąca się dosłownie do wszystkiego. Kobieta religijna nawet do sklepu nie może wyjść sama. Towarzyszy jej teściowa lub jakaś kuzynka. Mówimy oczywiście o rodzinach ortodoksyjnych. Ewa nie wie, czy rodzice jej męża byli ortodoksyjnymi muzułmanami, bo gdy przyjechała w 1977 roku na Bliski Wschód, już nie żyli. Zaś mąż, mimo, że formalnie jest muzułmaninem, w gruncie rzeczy jest agnostykiem.

- Boga mam w sercu, a moją modlitwą jest praca – wyjaśnia. – I pomoc ludziom cierpiącym.
Rodzeństwo Shibli’ego mieszka w Stanach Zjednoczonych i w Ramalah. Ramalah znajduje się na terytorium Autonomii Palestyńskiej, więc żeby tam pojechać doktor Jaber musiałby starać się o wizę w konsulacie izraelskim. Czy można prosić wroga o pozwolenie na wjazd do własnego kraju? Złamał swe zasady tylko raz, gdy zmarł jego brat. Wtedy pojechał na pogrzeb.

W Jordanii pani Ewie nikt niczego nie narzucał, nie chodziła do meczetu, nie zasłaniała twarzy, ale oczywiście starała się zawsze strój dostosować do okoliczności, tak by nikogo nie szokować i nie gorszyć. Nauczyła się, że do obcych mężczyzn nie należy się uśmiechać i nie powinno się na powitanie wyciągać do nich ręki. Gdy przyjeżdżały siostry męża z USA czy z Ramalah, dawała im klucze od domu i mówiła: idę do pracy, czujcie się jak u siebie.

Ewa skończyła w Polsce AWF i jest rehabilitantką. Ważne jest, że pracuje, bo kobieta pracująca ma tu zupełnie inny status. Niektórym Jordańczykom się to nie podoba, mówią, że pracująca kobieta, której miejsce jest w domu przy mężu i dzieciach, zajmuje miejsce jakiemuś bezrobotnemu mężczyźnie. Ale czy są w Ammanie bezrobotni rehabilitanci? Pracuje w szpitalu, założonym przez OWP i pomaga wysiedlonym Palestyńczykom. Ma też prywatną praktykę.
Już trzydzieści lat są po ślubie.
Dostanie życie, podróże po świecie, wykształcone w Polsce dzieci. Syn Samir jest lekarzem jak ojciec, córka Sylwia architektem. Samir żeni się niebawem, jak ojciec, z Polką. Mieszka w Irlandii. Sylwia po studiach w Polsce, przeniosła się do Niemiec. Tam poznała Amerykanina. Doktor Jaber nie jest zadowolony, że to Amerykanin. Palestyńczycy mają do Ameryki pretensję, że popiera Izrael. Sylwia ma go jednak wkrótce przywieźć do Ammanu. Samir i Sylwia formalnie są muzułmanami, bo automatycznie dziedziczą religię po ojcu, ale tak naprawdę są indyferentni religijnie.
*

W hotelu Radisson SAS w Ammanie koncert. Szopena i Czajkowskiego gra „Lewant Quartet”. W tym kwartecie są dwie Polki.
Skrzypaczka, Anna Nazzal, z domu Matuszczak przyjechała tu w roku 1992 na wakacje. Pochodzi z Bydgoszczy, studiowała w Łodzi. W Akabie na plaży poznała swojego przyszłego męża. Przystojny i czarujący chłopak, wakacje szybko minęły…
Po dwóch latach wróciła do Jordanii z koncertami.
Wtedy już wiedziała, że to może być coś poważnego. Ale decyzja nie była łatwa. Kariera Anny rozwijała się błyskotliwie, grała w Niemczach, we Włoszech, w Finlandii, miała wiele interesujących propozycji.
Przyjechał do Warszawy w 1997 roku i oświadczył się.
Osiadła tutaj, urodziła dwie córki, ale skrzypiec nie porzuciła. Pracuje w konserwatorium, gra w Ammańskiej Orkiestrze Symfonicznej.
Jest dobrze. Córki rosną, starsza ma osiem, młodsza sześć lat. Problemów religijnych nie ma, bo mąż, Palstyńczyk, jest chrześcijaninem. Problemów finansowych tym bardziej nie ma, bo rodzina męża ma sieć hoteli, a mąż zarządza hotelami w Ammanie i nad Morzem Martwym.
Rozmawia z nim po angielsku, z córkami po angielsku i po polsku.
Ale do Polski tęskni strasznie. Co najmniej dwa razy do roku przyjeżdża do kraju.
- Tu jest zupełnie inny świat – mówi. - Albo się go zaakceptuje, ale zwariuje. Ja zaakceptowałam. Z miłości do męża.
*

Teresa Qawoq, Polka z Kielc jest praktykującą muzułmanką. Włosy ma przykryte chustką.
- Ale niech pani nie myśli, że to mąż mnie nawrócił. Może to wydać się dziwne, ale to właśnie ja ożywiłam jego wiarę.
Ahmed Qawoq jest Kurdem. Studiował na kieleckiej politechnice. Wydział elektryczny. Teresa wybrała budownictwo. Katolicki ślub odbył się w Polsce i tam też urodziła się ich córka. Gdy w 1984 roku zmarli nagle oboje rodzice Teresy, zdecydowali się na wyjazd do Jordanii.
Początkowo wszystko układało się dobrze. Urodziła syna, wiele czasu poświęcała dzieciom, uczyła się arabskiego.
Choroba przyszła nagle. Rak piersi. Rokowania były złe. Wpadła w rozpacz. Zaczęła zastanawiać się nad swoim życiem, nad swoją letnią, by nie powiedzieć całkiem chłodną wiarą. I wtedy znajomy Bośniak przyniósł jej angielskie wydanie Koranu. Zaczęła czytać.
- Powoli wsiąkałam w islam. Zachwyciłam się nim po prostu. Zaczęłam się modlić. To dawało mi siły. Mąż także się modlił.
Wyzdrowiała.
- Teraz wiara dodaje nam skrzydeł. Jest sensem naszego życia. Dwa razy byłam już na pielgrzymce w Mekce. To zupełnie niezwykłe…
- Wszystkie religie pochodzą od Boga – dodaje pan Ahmed patrząc na żonę. – A że nosi chustę? Dla niej to ważne.
Syn państwa Qawoq jest lekarzem i mieszka w Łodzi.
- Niestety jest muzułmaninem niepraktykującym – wdycha matka. – Córka natomiast jest muzułmanką praktykującą. Mieszka w Niemczech, ale wyszła za za Palestyńczyka. Zrobiła doktorat z matematyki, mąż jest fizykiem nuklearnym.
*

- Jordania do niedawna była krajem bardzo tolerancyjnym – wzdycha pan Dirar Rawwash, Jordańczyk, który deklaruje się jako muzułmanin postępowy. Swą żonę Urszulę poznał kiedyś w Częstochowie. Oboje są lekarzami, ona ginekologiem, on ftyzjatrą.
– Ważne są zasady według których człowiek żyje, a nie chusty. Ale coraz więcej tych chust się widzi i coraz mniej jest tolerancji dla innych poglądów. Dla mnie ważne jest to, co człowiek wyniesie z domu. Obchodzimy święta chrześcijańskie i muzułmańakie, a obchodzilibyśmy także żydowskie, gdyby któryś z synów ożenił się z Żydówką.
Córka, także lekarka osiedliła się w Polsce i tam wyszła za mąż. Nie, nie za Polaka. Za Araba z Jemenu, którego tam poznała.
Pani Urszula dodaje, że w Jordanii, podobnie jak w innych krajach arabskich, w najgorszej sytuacji są kobiety, także Polki, którym nie układa się w małżeństwie i chcą się rozwieść. Sąd zawsze przyznaje dzieci ojcu, więc kobieta, która nie chce stracić z nimi kontaktu, nie wraca do kraju, tylko stara się tu jakoś żyć. Ale samotnej kobiecie nie jest łatwo.
*

- Czasem, gdy jestem zmęczona, gdy mi smutno - wzdycha Ewa Jaber – wsiadam w samochód i jadę nad Morze Martwe. – Tam odpoczywam.
Morze jest granatowe, dolina Jordanu zielona, a pustynia beżowa.
I tyle tu śladów biblijnych. To przecież kraina „na wschód od Edenu”, do której Kain został wygnany przez Boga. Kraina Noego i Hioba. Miejsce, gdzie leżały Sodoma i Gomora. Na skale nad morzem stoi kamienna żona Lota zamieniona w słup soli.
To tu, na górze Nebo zmarł Mojżesz. Doprowadził Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej, ale sam już do niej – jak wiadomo – nie dotarł. Tu właśnie w 2000 roku modlił się Jan Paweł II i też, jak Mojżesz trzy tysiące lat wcześniej, patrzył w kierunku Ziemi Obiecanej, która jest tuż, tuż, za Jordanem.
A Nowy Testament? To najprawdopodobniej tutaj, nad Jordanem święty Jan ochrzcił Jezusa. I tu na pustyni spędził Jezus czterdzieści dni, tu spotkał uczniów…
To takie metafizyczne miejsce.
*

- Dzięki telewizji satelitarnej jesteśmy na bieżąco. Wiemy o wszystkim, co dzieje się w kraju – cieszą się panie. – Tylko dlaczego posłowie tak strasznie kłócą się w tym Sejmie? – pytają podczas spotkania z Bogdanem Borusewiczem, marszałkiem Senatu. – Na kogo mamy teraz głosować?

Barbara Szczepuła  
Tagi: islam
23:13, aga_bursztynowa , Wiadomości ze świata
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 września 2007

Czytam włąśnie książkę o Afganistanie. Weszłam sobie na stronę Arabii i w oczy uderzył mnie tytuł:Zamach samobójczy w Afganistanie - 22 zginęło

  


Przynajmniej 22 osoby zginęły dziś po południu, a ponad 40 zostało rannych w zamachu samobójczym w południowym Afganistanie. Ładunki wybuchowe zdetonowano w prowincji Helmand w Greszk. Liczba ofiar śmiertelnych, w tym przede wszystkim cywilów, z pewnością może wzrosnąć.

Celem zamachowca samobójcy był najprawdopodobniej jeden z przedstawicieli lokalnych władz, któremu udało się w porę uciec.


Nie mogę nic zrobić, ale mogę WIEDZIEĆ.
sobota, 08 września 2007

Trzydzieści osób zginęło, a co najmniej sześćdziesiąt zostało rannych, gdy dzisiaj w mieście Dellys we wschodniej Algierii w prowincji Boumerdes doszło do wybuchu samochodu-pułapki. Celem zamachowców były budynki marynarki wojskowej. Większość ofiar to członkowie algierskiej straży morskiej.

Dzisiejszy zamach nastąpił dwa dni po innym zamachu w Batinie, na wschód od Algieru. Wtedy zginęły 24 osoby, a 107 zostało rannych.
  

Liczba ofiar zamachu w Algierii wzrosła do 24   


Miejscowe władze ogłosiły wczoraj, że w szpitalu zmarło pięciu rannych w zamachu samobójczym w prowincji Batina w Algierii. Oznacza to, że liczba ofiar wzrosła do 24 zabitych i 102 rannych – z czego 36 już opuściło szpital.

Zamachowca samobójcę, którego celem stali się ludzie oczekujący na prezydenta Algierii Abd al-Aziza Buteflikę zidentyfikowano jako Abu Mikdada, który należał do ugrupowania działającego na początku w zachodniej Algierii a później od około trzech lat w prowincji Batina.

Do wybuchu doszło wczoraj na krótko przed planowaną wizytą prezydenta Butefliki w prowincji. Wiele krajów i organizacji potępiło zamach, a wśród nich: Liga Arabska, Unia Europejska, Francja, Hiszpania, Rosja i Japonia.



| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
OBECNIE CZYTAM
Ja w BiblioNETce
PRZECZYTAŁAM
KSIĄŻKOWE BLOGI
O książkach dla dzieci
Księgarnie w necie
STRONY O KSIĄŻKACH
WYDAWNICTWA
WYZWANIA CZYTELNICZE
Zaglądam też (nie o książkach)
Bliżej Francji
Ciekawy świat
-KONTAKT ZE MNĄ:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE