Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki
niedziela, 01 listopada 2009



Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Izabela Szyszkowska-Andruszko
Liczba stron: 304


"Kuki Gallmann urodziła się w Wenecji. Studiowała nauki polityczne na Uniwersytecie w Padwie. Od dzieciństwa zafascynowana Afryką, wyjeżdża w roku 1970 do Kenii, by w dwa lata później z mężem i synem przenieść się tam na stałe. W środowisku kenijskim i na arenie międzynarodowej zasłynęła w związku z założeniem fundacji The Gallmann Memorial Found. Instytucja ta stworzyła na ranczu Ol Ari Nyiro w Laikipii wzorcowy program naukowo-dydaktyczny, który zakładał wypracowanie metod harmonijnego współistnienia człowieka i naturalnego środowiska. W roku 1989 Kuki Gallmann została przez Jego Królewską Wysokość Bernharda Księcia Niderlandów odznaczona Orderem Złotej Arki za zasługi dla ratowania czarnych nosorożców Kenii oraz za promowanie prac badawczych nad zachowaniem środowiska naturalnego.

Książka "Marzyłam o Afryce" wkrótce po wydaniu stała się międzynarodowym bestsellerem. Zawiera ona wspomnienia związane z życiem na ranczu w Laikipii, przepełnione osobistymi refleksjami na temat życia i śmierci, dramatu ludzkiego życia, bólu i przemijania. Wspomnienia ukazują magiczny krajobraz Kenii, są wyrazem miłości pisarki do Czarnego Lądu. "


Kuki Gallman spełniła swoje młodzieńcze marzenia - zamieszkała w sercu Afryki, w Kenii. Zapłaciła za to wysoką cenę - straciła tam najpierw męża Paola, potem syna Emanuela. Przepełniona ogromnym bólem i cierpieniem zaczęła pisać wspomnienia.
Czytając jej powieść przeniosłam się oczyma wyobraźni do Kenii, w dziewicze afrykańskie lasy pełne egzotycznych roślin, ptaków, owadów i węży, na rozległe otwarte przestrzenie, sawanny, nad strumienie, w których stada słoni i nosorożców gasiły pragnienie. Powiew egzotyki, jakże obcy nam, Europejczykom.

Gallmann tak opisuje początki nowego życia w Kenii: "Niewiele rzeczy daje mi tak silne poczucie spełniania się jak tworzenie z niczego, budowanie w nienaruszonym środowisku naturalnym miejsca, które chciałabym nazwać swoim domem. Będzie to dzieło miłości i pokory wobec majestatu afrykańskiej przyrody. Obowiązek respektowania piękna tej ziemi stanowi bowiem nieuchwytną, zarazem naczelną zasadę duchową i estetyczną, która towarzyszy mi w procesie tworzenia."

Książka pełna jest refleksji o przemijaniu:

"Miłość jest nieśmiertelna, śmierć zaś to tylko horyzont, a horyzont to tylko ograniczenie naszych oczu."

"Człowiek przywiązuje wielką wagę do tego, gdzie zostanie złożony po śmierci. Miejsce, w którym pracował i żył, gdzie leżą jego przodkowie i pewnego dnia on sam spocznie, jest święte. Jeżeli nie można wybrać miejsca urodzenia, to przynajmniej każdy powinien miec prawo do wyboru miejsca swego pochówku. Dlatego na grobie Paola zasadziłam jego ukochane drzewo akacji (...). Pewnego dnia korzenie dosięgną jego ciała i żywiąc się nim, drzewo przeistoczy się w Paola, który stanie się żywą częścią ukochanego krajobrazu."

Jedyne, co mnie raziło w tej książce, to zbyt wyidealizowanie opisy urody męża i syna Kuki. Można to jednak autorce wybaczyć i zrozumieć, iż dla niej były to najpiękniejsze istoty na świecie.

Po śmierci dwóch najbliższych osób, przy wsparciu oddanych przyjaciół Kuki Gallmann zakłada fundację na rzecz ochrony środowiska naturalnego. Ochrona przyrody i ginących gatunków zwierząt staje się jej priorytetem. "Zastanawiałam się nad przyszłością Afryki. Wyrastało nowe pokolenie, w którego rękach wkrótce będą leżały losy Kenii. Bałam się o jej przyszłość. Młodzi dojrzewali na peryferiach miast, gdzie nie zostało już nic z dzikiej przyrody. Ich umysły były zaśmiecone obcymi ideami i religiami, biedą i brakiem wartościowych celów. Nie umieli docenić piękna własnego kraju (...). Jedynym rozwiązaniem była edukacja. Musieliśmy udowodnić, że można i powinno się koegzystować z dziką przyrodą... że można i powinno uczyć się, jak wykorzystywać Naturę, nie niszcząc jej, a jednocześnie chronić ją przed cywilizowanym człowiekiem. Afryka żądała tego od nas. Powinniśmy jej byli oddać hołd, przede wszystkim ziemi i tradycji przodków tych ludzi, którzy zamieszkiwali ją w wieczystej symbiozie ze zwierzętami i roślinami."

Po przeczytaniu tej książki spojrzałam, choć przez chwilę, inaczej na otaczający mnie świat. Świadomie. Żyję wśród betonowych domów i zasadzonych ręką człowieka drzew, a nad głową mam szare od spalin niebo. Kuki Gallmann miała to szczęście, że doświadczyła życia wśród dziewiczej, afrykańskiej przyrody, patrząc na dzikie zwierzęta polujące lub pasące się swobodnie. W swojej książce podzieliła się tym doświadczeniem z nami, czytelnikami. Odkryła przed nami kawałek Afryki, magię Kenii, ukazała bogactwo przyrody, wypalony słońcem krajobraz, ból, samotność, żałobę, piękno i dramat, śmierć i odrodzenie...


MOJA OCENA: +4/6

środa, 26 sierpnia 2009



Wydawca: Rebis
Tłumaczenie: Krzysztof Fordoński
Liczba stron: 334


"Jack - amerykański biznesmen - porzuca świat interesów, aby na powrót odkryć swoje życie, malując ulice Paryża i żyjąc jak kloszard. Spotkanie z Mirabelle, niewidomą siedemdziesięcioletnią kobietą, odmienia całe jego życie. Związek, który między nimi się rodzi, okazuje się zaskakujący: potężny, niewinny, a jednocześnie głęboko erotyczny. "Spóźnieni kochankowie" to cudownie ciepła opowieść o miłości, która pokonuje wszelkie bariery, nawet barierę śmierci.

Dzieło Whartona przypomina nam o tym, że prawdziwie cenne jest nie to, co myślą o nas inni, ale co robimy. "Spóźnieni kochankowie" opowiadają o miłości i śmierci, ciemności i świetle, ważności pracy. Jeżeli ta piękna książka niesie ze sobą jakiś morał, to brzmi on następująco: nikt nie jest tak ślepy, by pewnego dnia nie przejrzeć na oczy."


Mówcie sobie co chcecie, ale mnie podobała się ta książka. Piękna powieść. Historia o spełnianiu swoich zapomnianych marzeń, poszukiwaniu własnej drogi, odnajdywaniu miłości. To książka o świetle i ciemności. Bardzo łagodna, ciepła, miękka - jeśli tak w ogóle można powiedzieć o książce. Napisana tak bardzo obrazowo i plastycznie, że można tę historię poczuć i zobaczyć. Pełna smaków, zapachów, uczuć, kolorów, gry światła, dźwięków. Historia tak piękna, że aż niewiarygodna. Momentami może ciut przesłodzona, ale czyż miłość nie jest czasami słodka?


MOJA OCENA: 6/6

17:39, aga_bursztynowa , amerykańska
Link Komentarze (3) »
wtorek, 25 sierpnia 2009

Przytargałam dziś z biblioteki pięć książek. Tym razem wzięłam ze sobą po raz pierwszy listę z wynotowanymi tytułami, które chciałam przeczytać. Oczywiście to co najbardziej chciałam (choćby Pamuk "Stambuł") było wypożyczone. Tak więc do mojej torby trafiło:

- "Norwegian Wood" Haruki Murakami
- "Jeżynowe wino" Joanne Harris
- " Dom duchów" Isabel Allende
- "Błogosławieni którzy robią ser" Sarah-Kate Lynch
- "Marzyłam o Afryce" Kuki Gallmann

Nie będę płakać, że nie mam co czytać .
19:00, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (1) »



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Liczba stron: 232


"Hajime i Shimamoto przyjaźnili się w dzieciństwie. Shimamoto, kiedy była mała, zachorowała na polio i od tego czasu miała sparaliżowaną jedną nogę. Hajime był jedynakiem, trochę rozpuszczonym i egoistycznym. Można powiedzieć, że byli zakochaną parą: po szkole godzinami słuchali razem płyt, rozmawiali i trzymali się za ręce. Potem ich drogi się rozeszły.

Hajime jest już dorosły. Ma żonę, dwójkę dzieci, prowadzi bar jazzowy. Powodzi mu się nieźle i ogólnie można go określić jako „odnoszącego sukcesy mężczyznę w średnim wieku”. I wtedy w jego życiu, po dwudziestu pięciu latach, ponownie zjawia się Shimamoto. Nie widzieli się od czasu, gdy mieli dwanaście lat. Shimamoto już nie jest kaleką - miała operację i jej noga jest zupełnie sprawna. Hajime patrzy na nią zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy słuchali razem muzyki. Teraz naprawdę dostrzega w niej kobietę. A Shimamoto najwyraźniej skrywa przed nim jakąś mroczną tajemnicę. Jest jednak przez to bardziej pociągająca. Hajime musi przemyśleć od nowa całe swoje życie i zastanowić się, czy warto ryzykować utratę pracy, dzieci, kobiety, z którą ożenił się może z miłości, ale na pewno bez namiętności - by odnowić związek z pierwszą, prawdziwą ukochaną."


To druga książka Murakamiego, którą przeczytałam. Ta trochę mniej mi się podobała niż "Sputnik...". To zwyczajnie opowiedziana, zwyczajna historia. Opowieść smutna, jak smutne potrafi być życie. Ta historia może być twoją historią, moją... Może dlatego tak bardzo mnie dotknęła, że prawie poczułam ból. Ilu z nas nosi w sobie przez lata w marzeniach obraz wyidealizowanej osoby, miłości. Żyjąc tu i teraz, wciąż spogląda wstecz, wciąż podświadomie czeka, aż znów ujrzy twarz ukochanej sprzed lat, z czasów dzieciństwa, młodości. Aż nagle przychodzi dzień, gdy ta twarz niespodziewanie pojawia się, już nie tylko w nocnych marzeniach, ale realnie, w świetle dnia. I to uczucie, o którym już prawie zapomniałeś, znów cię zalewa, odurza. Poczucie obowiązku i rozsądek każe ci zostać w świecie, w którym żyjesz teraz, z żoną (mężem) , dziećmi. A wszystko inne, cała twoja dusza i serce mówi ci, żeby zostawić dotychczasowe życie i spełnić swoje największe pragnienia...

Hajime decyduje się zostawić wszystko dla Shimamoto. Nie każdy zdobyłby się na taką decyzję. Czy słusznie? W tym miejscu akcja toczy się nie tak, jakby większość z nas przewidywała. Shimamoto znika. Dlaczego? Czy Hajime zdoła powrócić do dotychczasowego życia, czy tego chce, czy zwykłe życie bez magii dawnej miłości jest jeszcze możliwe?


MOJA OCENA: +5/6

17:16, aga_bursztynowa , azjatycka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 sierpnia 2009




Chciałabym wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym "Literatura na peryferiach". Celem wyzwania jest poznanie literatury z krajów, z których nic się dotychczas nie czytało. Każdy uczestnik powinien przeczytać przynajmniej 3 książki, każdą z innego kraju. Wyzwanie trwa do końca roku, więc zdążę wrócić z mojego beznetowego świata (niestety, za kilka dni znów nie będę korzystać z internetu przez dwa miesiące - taki prowadzę tryb życia, nie będę się tu tłumaczyć jak, co i dlaczego, tak po prostu obecnie jest i już), więc znów będzie przerwa w blogowaniu, ale to nie znaczy, że nie wrócę. Będę też czytać.  

Postanowiłam zorientować się, z jakich krajów książek jeszcze nie czytałam, stąd mapka. Czerwone to kraje, z których literaturę czytałam. Reszta to rejony mi nieznane. Do wyzwania chętnie wybrałabym Indie i któreś z krajów Afryki.

Mapkę do wypełnienia znajdziesz tutaj.

19:24, aga_bursztynowa , Literatura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 sierpnia 2009

Odebrałam dziś przesyłkę z dwoma książkami, które upolowałam kilka dni temu na allegro. Nowe książki dosłownie za grosze (3 zł i 4 zł), miałam na nie chrapkę od dawna, no i w końcu udało się. To:

- "Rasa mystica" - Piotr Ibrahim Kalwas
- "Ból kamieni" - Milena Agus

A w Empiku kupiłam sobie:

- "Pasja życia" - Irving Stone

Zdjęć nie zrobię, bo nie lubię fotografować stosików, tak jak to widzę na innych blogach. Nie żebym miała coś przeciwko stosikom, ale leniwa jestem :)

18:44, aga_bursztynowa , Literatura
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 sierpnia 2009
1.   Duma i uprzedzenie - Jane Austen
2.   Władca Pierścieni - JRR Tolkien
3.   Jane Eyre - Charlotte Bronte
4.   Seria o Harrym Potterze - JK Rowling
5.   Zabić drozdad - Harper Lee
6.   Biblia
7.   Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte
8.   Rok 1984 - George Orwell
9.   Mroczne materie (seria) - Philip Pullman
10.  Wielkie nadzieje - Charles Dickens
11.  Małe kobietki - Louisa M Alcott
12.  Tessa D’Urberville - Thomas Hardy
13.  Paragraf 22 - Joseph Heller
14.  Dzieła zebrane Szekspira
15.  Rebeka - Daphne Du Maurier
16.  Hobbit - JRR Tolkien
17 . Birdsong - Sebastian Faulks
18.  Buszujący w zbożu - JD Salinger
19.  Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger

20.  Miasteczko Middlemarch - George Eliot
21.  Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell
22.  Wielki Gatsby - F Scott Fitzgerald
23.  Samotnia (w innym tłumaczeniu: Pustkowie) - Charles Dickens
24.  Wojna i pokój - Leo Tolstoy

25.  Autostopem przez Galaktykę - Douglas Adams
26.  Znowu w Brideshead - Evelyn Waugh
27.  Zbrodnia i kara - Fyodor Dostoyevsky
28.  Grona gniewu - John Steinbeck
29.  Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll
30.  O czym szumią wierzby - Kenneth Grahame
31.  Anna Karenina - Leo Tolstoy
32.  David Copperfield - Charles Dickens
33.  Opowieści z Narnii (cały cykl) - CS Lewis
34.  Emma- Jane Austen
35.  Perswazje - Jane Austen
36.  Lew, Czarwnica i Stara Szafa - CS Lewis
37.  Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini
38.  Kapitan Corelli (w innym tłumaczeniu: Mandolina kapitana Corellego) - Louis De Bernieres
39.  Wyznania Gejszy - Arthur Golden
40.  Kubuś Puchatek - AA Milne
41.  Folwark zwierzęcy - George Orwell
42.  Kod Da Vinci - Dan Brown
43.  Sto lat samotności - Gabriel Garcia Marquez
44.  Modlitwa za Owena - John Irving
45.  Kobieta w bieli - Wilkie Collins
46.  Ania z Zielonego Wzgórza - LM Montgomery
47.  Z dala od zgiełku - Thomas Hardy
48.  Opowieść podręcznej - Margaret Atwood
49.  Władca much - William Golding
50.  Pokuta - Ian McEwan
51.  Życie Pi - Yann Martel
52.  Diuna - Frank Herbert
53.  Cold Comfort Farm - Stella Gibbons
54.  Rozważna i romantyczna - Jane Austen
55.  Pretendent do ręki - Vikram Seth
56.  Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon
57.  Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens
58.  Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley
59.  Dziwny przypadek psa nocną porą (również: Dziwny przypadek z psem nocną porą) - Mark Haddon
60.  Miłość w czasach zarazy - Gabriel Garcia Marquez
61.  Myszy i ludzie (również: O myszach i ludziach) - John Steinbeck
62.  Lolita - Vladimir Nabokov
63.  Tajemna historia - Donna Tartt
64.  Nostalgia anioła - Alice Sebold
65.  Hrabia Monte Christo - Alexandre Dumas
66.  W drodze - Jack Kerouac
67.  Juda nieznany - Thomas Hardy
68.  Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding
69.  Dzieci północy - Salman Rushdie
70.  Moby Dick - Herman Melville
71.  Oliver Twist - Charles Dickens
72.  Dracula - Bram Stoker
73.  Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett
74.  Zapiski z małej wyspy - Bill Bryson
75.  Ulisses - James Joyce
76.  Szklany kosz - Sylvia Plath
77.  Jaskółki i Amazonki - Arthur Ransome
78.  Germinal - Emile Zola
79.  Targowisko próżności - William Makepeace Thackeray
80.  Opętanie - AS Byatt
81.  Opowieść wigilijna - Charles Dickens
82.  Atlas chmur - David Mitchell
83.  Kolor purpury - Alice Walker
84.  Okruchy dnia - Kazuo Ishiguro
85.  Pani Bovary - Gustave Flaubert
86.  A Fine Balance - Rohinton Mistry
87.  Pajęczyna Szarloty - EB White
88.  Pięć osób, które spotykamy w niebie - Mitch Albom
89.  Przygody Scherlocka Holmesa - Sir Arthur Conan Doyle

90.  The Faraway Tree Collection - Enid Blyton
91.  Jądro ciemności - Joseph Conrad
92.  Mały Książę - Antoine De Saint-Exupery
93.  Fabryka os - Iain Banks
94.  Wodnikowe Wzgórze - Richard Adams
95.  Sprzysiężenie głupców (również: Sprzysiężenie osłów) - John Kennedy Toole
96.  Miasteczko jak Alece Springs - Nevil Shute
97.  Trzej muszkieterowie - Alexandre Dumas
98.  Hamlet - William Shakespeare
99.  Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl
100. Nędznicy – Victor Hugo



INSTRUKCJA OBSŁUGI:

1. Pogrub te tytuły, które przeczytałeś/-łaś.

2. Użyj koloru przy tych, które masz zamiar przeczytać.

3. Podkreśl te książki, które kochasz/uwielbiasz/bardzo lubisz.

4. Wykreśl te tytuły, których nie masz zamiaru czytać, albo byłaś/-łeś zmuszona/-y przeczytać za czasów szkolnych i je znienawidziłaś/-łeś.

5. Umieść to na blogu.
15:55, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 sierpnia 2009

Polacy udający się w celach turystycznych do Tunezji nie będą musieli starać się o wizę. Władze Tunezji jednostronnie zniosły bowiem z dniem 8 sierpnia 2009 r. obowiązek wizowy wobec obywateli polskich podróżujących do Tunezji na okres do 90 dni.
Według polskiego MSZ z nowych zasad ruchu bezwizowego skorzysta co roku około 100 tys. Polaków spędzających urlop w Tunezji.

Źródło: Gazeta Wyborcza
niedziela, 16 sierpnia 2009



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Aldona Możdżyńska
Liczba stron: 264


"Dwudziestoletnia, utalentowana literacko Sumire zakochuje się w starszej od niej Miu. Chce być jak najbliżej ukochanej, rzuca pisarstwo i zostaje jej sekretarką.
Niestety Miu nękana przerażającymi wspomnieniami z młodości nie potrafi odwzajemnić tego uczucia.
Podczas wspólnej podróży do Grecji Sumire znika. Próbuje ją odnaleźć młody nauczyciel beznadziejnie w niej zakochany..."


I znów Japonia. Twórczości Murakamiego nie znałam, choć dużo słyszałam o jego niezwykłej prozie. Rzeczywiście, tę książkę po prostu pochłonęłam w pewną sierpniową, słoneczną niedzielę. Od razu spodobał mi się styl tego pisarza. Prosty, konkretny, momentami chłodny, nie silący się na górnolotność, a jednak niezwykły. W pewnym momencie przyszło mi na myśl podobieństwo do prozy Tokarczuk, ale tego nie można zestawiać ze sobą. Murakami, pisząc bardzo zwyczajnie, dotyka tego, co istotne i prawdziwe. Ukazuje świat, o którym często nawet boimy się myśleć, bo w tym świecie każdy jest samotny.

"Ostatecznie przypominamy samotne bryły metalu krążące po osobnych orbitach. Z oddali wyglądamy jak piękne spadające gwiazdy, które jednak w rzeczywistości są więzieniami, gdzie każda z nas tkwi zamknięta samotnie, zmierzając donikąd. Kiedy przecinają się orbity tych satelitów, możemy się spotkać. Może nawet otworzyć przed sobą serca. Ale tylko na krótką chwilę. Już w następnej pogrążamy się w absolutnej samotności. Dopóki nie spłoniemy i nie obrócimy się w nicość."   "


"Dlaczego ludzie muszą być tak samotni? Jaki to ma sens? Na tym świecie żyją miliony ludzi; każdy z nich tęskni, szuka spełnienia u innych, a jednak się izoluje. Dlaczego? Czy Ziemia powstała tylko po to, by pielęgnować ludzką samotność?"


Sumire jest samotna wśród ludzi. Szuka samej siebie, szuka drogi, szuka siebie w innych, ale odnajduje tylko lustrzane odbicie, tak samo samotne i wyobcowane.

Niektóre zdania wbijają się głęboko w świadomość.

"Kiedy opuściła mnie moja młodość? - nagle przyszło mi do głowy. Bo już się skończyła, prawda? Zaledwie wczoraj byłem jeszcze wyrostkiem. W tamtym okresie Huey Lewis and the News nagrali parę przebojów. Nie tak wiele lat temu. A teraz oto tkwię w obiegu zamkniętym, kręcąc się w miejscu. Wiem, że zmierzam donikąd, a jednak się poruszam. Muszę to robić. Muszę, bo inaczej nie dam rady przeżyć."

Zwyczajnie opowiedziana historia staje się niezwykła, tajemnicza, dociera się do istoty człowieczeństwa, jakby otwierało się walizkę z podwójnym dnem... 


MOJA OCENA: 6/6

19:49, aga_bursztynowa , azjatycka
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 sierpnia 2009



Wydawca:
PIW
Tłumaczenie: Krzysztof Radziwiłł
Liczba stron: 206



Tak się złożyło w tym roku, z różnych przyczyn, że czytam niestety bardzo mało. A gdy w końcu sięgam po jakąś książkę, kieruje mnie ona w stronę Chin lub Japonii. Lubię wschodnie, arabskie i orientalne klimaty, mają one dla mnie nieodparty  urok, który wnosi pewien powiew egzotyki w codzienne życie.

Tym razem w moje ręce trafiła książka japońskiej pisarki żyjącej w Niemczech i piszącej po niemiecku. Wydana pod koniec lat siedemdziesiątych  książka "Szelest złotolitego brokatu" opowiada o zderzeniu się starej kultury  i tradycji samurajskiej z nowoczesnymi obyczajami kultury zachodniej.


"Akcja powieści rozgrywa się w pierwszych latach XX wieku, w czasie burzliwego przemysłowego rozwoju Japonii. Obrazuje konflikty wynikające ze zderzenia się tradycyjnych układów społecznych i rodzinnych ze światem nowych obyczajów i zmieniającymi się warunkami życia; upowszechniają się europejskie wzorce, fascynacja dobrobytem krajów ekonomicznie rozwiniętych, a także - zjawisko emigracji zarobkowej do USA. Nowa epoka określi los - i klęskę - trojga bohaterów powieści reprezentujących wartości starego świata, wartości samurajskiego etosu."


Bogaty Japończyk, pan Hayato, nie mogąc mieć syna, adoptuje dziesięcioletniego chłopca imieniem Nagayuki. Wpaja mu  od młodości samurajskie zasady, według których w pewnych sytuacjach dla obrony honoru rodzinnego nazwiska jedynym wyjściem jest samobójcza śmierć. Wartości samurajskie oraz pełne posłuszeństwo i spełnianie woli ojca przez dzieci to zasady, którymi kieruje się w życiu Hayato. Nie jest przy tym tyranem, tylko dobrodusznym, miłym, dumnym człowiekiem ceniącym piękno, teatr, tradycję.  Nie znosi jednak sprzeciwu. Po kilku latach żeni adoptowanego syna z własną córką, Tomiko. Nagayuki kończy prawo na uniwersytecie w Tokio jako prymus i otrzymuje propozycje pracy od kilku liczących się japońskich firm. Jednak ojciec Hayato ma inne plany wobec niego. Majątek rodziny Hayato maleje coraz bardziej. Ojciec wysyła syna do Ameryki, do kraju, gdzie podobno dolary leżą na ulicach. Nagayuki ma się tam szybko wzbogacić i powrócić jako bogacz, odziany w złotolity brokat. Wtedy rodzina Hayatów odzyskałaby majątek, a rodzinne nazwisko dawny blask i poważanie. Amerykańskie realia okazują się jednak inne - japońskie, choćby najlepsze wykształcenie, znajomość sztuki i kultury samurajskiej czy najpiękniejsze kimona z najznakomitszych jedwabi są bezużyteczne w zachodnim świecie, gdzie liczy się tylko siła, bezwzględność i spryt.

Ta historia kończy się gorzko. Po sześciu latach, gdy Nagayuki nie spełnia oczekiwań ojca i wciąż ma za mało pieniędzy, by powrócić w sławie, ojciec Hayato wykreśla nazwisko Nagayukiego z księgi rodowej. Tym samym Tomiko staje się rozwiedziona, a ojciec szybko doprowadza do skutku , wbrew jej woli, następne małżeństwo z bogatym panem Sono.

Nagayuki powraca w końcu do Japonii jako starzec, po sześćdziesięciu latach życia w Ameryce. W pięciu pękatych kufrach, które przywozi ze sobą, nie ma jednak grubych paczek dolarów, tylko stare listy, fotografie i dzienniki prowadzone starannym charakterem pisma przez sześćdziesiąt lat...


MOJA OCENA: +4/6

Tagi: Japonia
21:04, aga_bursztynowa , azjatycka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 09 sierpnia 2009



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Grażyna Grudzińska, Kalina Wojciechowska
Liczba stron: 352


"Miała to być pierwsza powieść Gabriela Garcíi Márqueza. Dzięki swym dziadkom od dziecka znał historię Macondo i dzieje rodziny Buendia, prześladowanej fatum kazirodztwa. Świat, w którym rzeczy nadzwyczajne miały wymiar szarej codzienności, zwyczajność zaś przyjmowana była jak zjawisko nadprzyrodzone, świat bez czasu, gdzie wiele rzeczy nie miało jeszcze nazw, był też jego światem. Potrzebował aż dwudziestu lat, by wreszcie spisać te rodzinne opowieści z całym dobrodziejstwem i przekleństwem odniesień biblijnych, baśniowych, literackich, politycznych; uświadomił nam, że "plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi"."

Książka kolumbijskiego pisarza, uważana za arcydzieło literatury iberoamerykańskiej i światowej, wzbudziła we mnie mieszane uczucia - od ciekawości po irytację. Musiałam bardzo się postarać, aby dobrnąć do końca. Nie przemawiał do mnie styl powieści, natomiast sama historia mogłaby przypominać sagę rodu - film tasiemiec wenezuelski. Niektóre rozdziały czytałam z ciekawością, np. o pladze bezsenności czy wynalazkach Cyganów . Irytujące były dla mnie powtarzające się imiona nadawane rodzącym się dzieciom (nie robiłam drzewa genealogicznego) i po jakimś czasie trudno było się połapać, o którym Aurelianie czy Jose Arcadio jest właśnie mowa.

Zachwycił mnie natomiast kunszt pisarski Marqueza. Potrzeba nie lada talentu, aby jedno zdanie ciągnęło sie przez trzy strony. No i ten realizm magiczny - wniebowstąpienie Pięknej Remedios, przepowiednie w pergaminach Melqidesa, niezwykłe wynalazki przywożone przez Cyganów.

A co znaczy tytułowa samotność? Garcia Marquez odpowiada tak: to brak miłości, niezdolność do niej kolejnych pokoleń Buendiów. Brak miłości jest źródłem frustracji i samotności. Samotność zaś pisarz pojmuje jako przeciwieństwo solidarności.

MOJA OCENA: 4/6

poniedziałek, 27 lipca 2009



Wydawca: Albatros
Tłumaczenie: Witold Nowakowski
Liczba stron: 464


"Młoda japońska dziewczyna zostaje sławną gejszą i przeżywa wielką miłość. Jej niezwykła opowieść, pełna humoru, patosu i niezapomnianych charakterów, to głośny literacki debiut amerykańskiego pisarza, bogaty wiedzą historyczną i obyczajową. Ekranizację książki przygotowuje Rob Marshall, twórca obsypanego Oscarami filmu „Chicago”. Premierę przewidziano na jesień 2005 roku.

Opowieść Sayuri, córki prostego rybaka, zaczyna się w 1929 roku, gdy jako dziewięcioletnia dziewczynka zostaje sprzedana przez ojca do renomowanej szkoły gejsz w Kioto. Jej starsza siostra trafia do burdelu. Oczami Sayuri śledzimy jej edukację jako gejszy: naukę tańca, muzyki, noszenia kimona, sztuki nakładania makijażu i układania włosów, nalewania sake. Obserwujemy niezwykły świat, gdzie dziewictwo dziewczyny jest towarem sprzedawanym na licytacji temu, który zaoferuje najwięcej; świat, w którym kobiety są szkolone w sztuce uwodzenia bogatych i wpływowych mężczyzn, a miłość uchodzi za iluzję."

Barwna, ciekawie napisana opowieść o życiu małej, biednej Japonki imieniem Chiyo, która po latach kształcenia w szkole gejsz w Kioto przybiera imię Sayuri i wyrasta na jedną z najsłynniejszych gejsz Japonii lat 30-tych ubiegłego wieku.

Dzięki tej powieści poznajemy zawód gejszy, który jest przede wszystkim tradycją. Gejsza musiała umieć grać na instrumentach, tańczyć, rozmawiać na różne tematy, podawać sake czy nalewać herbatę. Opowieść ta wprowadza nas w kulturę i historię japońską, tak odległą od naszej.

Autor powieści, Amerykanin, absolwent Harvardu, Uniwersytetu Columbia i Uniwersytetu Bostońskiego, posiada dyplomy z historii sztuki i historii Japonii oraz literatury angielskiej. Zna język chiński, przez kilka lat pracował w Pekinie i Tokio. Powieść "Wyznania gejszy" to efekt dziesięciu lat pracy. Większość wydarzeń z codziennego życia gejsz w latach 30-tych i 40-tych opisał po długich i wnikliwych badaniach oraz rozmowie z Mineko Iwasaki, najsłynniejszej gejszy z Gion. Jej gruntowna znajomość świata gejsz - ich codziennych zajęć, toalety, warunków życia i finansów - stała się inspiracją dla dalszej gry wyobraźni autora powieści.
Warto poświęcić kilka wieczorów na przeczytanie tej prawie pięćset stronicowej powieści. Mnie się podobała.


MOJA OCENA: +5/6

Tagi: Japonia
16:58, aga_bursztynowa , amerykańska
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 maja 2009



Wydawca: Świat Książki
Tłumaczenie: Anna Gadowska-Dobrzańska
Liczba stron: 398


"Wrażenie, jakie nam towarzyszy od pierwszej strony tej powieści, jest równie niesamowite jak jej treść. By opisać wszystko z taką znajomością realiów duch autorki musiał żyć w XVII-wiecznych Chinach! Ta opowieść, finezyjna niczym malarstwo na jedwabiu, jest oryginalną historią miłosną i zarazem fascynującą kroniką egzotycznych obyczajów. Szesnastoletnia Peonia, urodziwa i majętna, za kilka miesięcy zostanie zaślubiona. Nie zna przyszłego męża, tradycyjnie wybranego przez ojca, a podczas urodzinowego przyjęcia poznaje młodego poetę Rena. Zakochana od pierwszego wejrzenia, nie chce już nikogo innego i zapada na „miłosną chorobę”. Wiadomość, że to właśnie Ren został jej przeznaczony, przychodzi za późno. Ale w chińskiej tradycji świat żywych przenika się ze światem duchów i Peonia wciąż może zostać jego żoną. By tak się stało, musi pokierować wszystkim z zaświatów... "

"Romantyczna Europa miała swojego Wertera, a dawne Chiny "Pawilon Peonii". Pełna namiętności opera, stworzona przez Tanga Xianzu w XVI w, była powodem wielu tragicznych śmierci wśród kobiet. Młode panny, często bardzo dobrze wykształcone, z zamożnych rodzin pod wpływem lektury zapadały na dziwną chorobę, która kończyła się zgonem. Diagnoza ówczesnych lekarzy brzmiała: choroba miłosna. Objawiała się tym, że dziewczyny z dnia na dzień przestawały jeść, a za pokarm wystarczała im jedynie literatura. Wierzyły, że tak jak bohaterce ich ukochanej opery, pożywienie nie jest potrzebne do życia. Niezbędna natomiast jest prawdziwa miłość.
O sile oddziaływania "Pawilonu Peonii" pisze w "Miłości Peonii" Lisa See. Autorka zainteresowała się tym tematem przygotowując dla magazynu "Vogue" artykuł o wystawianej przez Lincoln Center zgubnej operze. Wtedy to zetknęła się ze zjawiskiem chorych z miłości panien oraz zapomnianej twórczości chińskich kobiet. Kontynuując swoje poszukiwania odkryła, że w połowie XVII drukowano dzieła tysięcy Chinek, którym krępowano stopy i zamykano z dala od świata. Najczęściej były to pojedyncze wiersze, ale zdarzały się też obszerne komentarze właśnie do dzieła Tanga Xianzu. Moc tej opery była tak wielka, że w XVIII wieku wydano oficjalny zakaz jej wystawiania. Ponoć zapędy cenzorskie trwają do dziś.

W "Miłości Peonii" autorka opisuje historię szesnastoletniej Peonii, która staje się kolejną ofiarą dzieła literackiego. Rozbudziwszy w sobie namiętność do nieznanego poety (podczas gdy jej małżeństwo było już dawno zaaranżowane), rezygnuje z życia. Całkowicie poświęca się tworzeniu własnego komentarza "Pawilonu" oraz spisywaniu poezji miłosnej, pełnej tęsknoty i namiętności. Przestaje jeść, wierząc, że ukochany odnajdzie ją w drugim życiu. Śmierć bohaterki przenosi opowieść w zupełnie inny wymiar. Od tej pory świat duchów przeplata się ze światem ludzi. I okazuje się, że w kulturze dawnych Chin światy te były sobie bardzo bliskie. Dzięki pięknym opisom poznajemy niesamowity obrzęd zaślubin z duchem czy też bogatą klasyfikację bytów nieziemskich.

Lisa See na kartach swojej powieści przedstawia historię miłości trzech młodych Chinek do jednej opery i do jednego mężczyzny. Jednak w pierwszej kolejności "Miłość Peonii" to książka o kobietach oraz o próbie walki o własną godność i miejsce w literaturze. A sytuacja zamożnych panien była w owych czasach nie do pozazdroszczenia. Ich powołaniem życiowym miała być nieustająca służba mężowi. Bo tak naprawdę w Chinach liczyli się tylko mężczyźni, a do kobiety należało sprawianie im przyjemności.

Wstrząsające są opisy rytuału krępowania stóp, którym poddawano już 3-letnie dziewczynki. "Lilie stóp" osiągały ideał, gdy mierzyły (u dorosłej kobiety) jedynie 7 centymetrów. Takie stopy miały dostarczać mężczyźnie nieziemskich rozkoszy i świadczyły o wysokim statusie społecznym niewiasty. Nie trzeba chyba dodawać, że był to zabieg niezwykle bolesny i uniemożliwiający normalne chodzenie. Mimo tych ograniczeń - a może właśnie dzięki nim - młode Chinki szukały pociechy w literaturze.

Warto przeczytać "Miłość Peonii", żeby odbyć cudowną podróż do XVII-wiecznych Chin, w których miłość okazywała się silniejsza niż śmierć.
(Iwona Szajner, Kulturaonline.pl)


MOJA OCENA: 5/6

Tagi: Japonia
21:02, aga_bursztynowa , amerykańska
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 stycznia 2009

To już naprawdę Nowy Rok minął... Człowiek nie zdąży się obejrzeć, a ten czas tak pędzi przed siebie... "i dokąd tak, dokąd tak, dokąd tak gna..."
Przez ten czas przeczytałam (tylko, ale ciiiii....) "Dumę i uprzedzenie" Jane Austen. Kiedyś w końcu trzeba przeczytać tę klasykę. Oceniłam powieść na 5 i to niech wystarczy za recenzję (zmęczona już jestem dzisiaj) ;) Następnym razem się poprawię, obiecuję.
22:32, aga_bursztynowa , Mozaika
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 listopada 2008

Ostatnio nie miałam dużo czasu ani na czytanie, ani na pisanie. A od teraz muszę "zniknąć" na jakiś czas... Tych, którzy odwiedzają mojego bloga pragnę poinformować, że nie znikam na zawsze. Pojawię się w styczniu. Niestety nawet Boże Narodzenie spędzę z dala od Polski :( Do zobaczenia w nowym roku...
23:42, aga_bursztynowa , Mozaika
Link Komentarze (5) »
środa, 29 października 2008

W odpowiedzi na zaproszenie do zabawy otrzymane od Doroty (www.dorotie.wordpress.com):

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej?

Jednak wieczór. Czasem inną porą, jednak rzadko.

2. Gdzie czytasz?

W domu. Najchętniej w łóżku lub na fotelu. Nie lubię czytać siedząc przy stole. Kiedyś zdarzało mi się czytać w pociągach.

3. Jeśli czytasz (na leżąco) w łóżku, to czytasz najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Zdecydowanie na brzuchu (choć podobno to niezdrowa pozycja dla oczu).

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Najchętniej czytam powieści obyczajowe, literaturę faktu, czasem historyczne. Nie lubię fantastyki, kryminałów,  thillerów, nie przepadam za opowiadaniami.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś/-eś?

Pachnidło - Patrick Sueskind - chyba na przekór temu, że nie lubię kryminałów :)

6. Co czytałaś/-eś ostatnio?

Przepiórki w płatkach róży - Laura Esquivel

7. Co czytasz aktualnie?

Z szybkością pragnienia - Laura Esquivel

8. Używasz zakładek czy zaginasz ośle rogi? Jeśli używasz zakładek, to jakie one są?

Nigdy nie zaginam rogów, bo uważam to za barbarzyństwo dla książek. Zakładek jako takich nie używam, zaznaczam miejsce czytania czymkolwiek, np. kartką papieru, starą widokówką itp. 

9. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Nic się nie może równać książce papierowej, ale nie mam nic przeciwko książkom do słuchania.

10. Co sądzisz o ebookach?

Jak wyżej :)

15:16, aga_bursztynowa , Literatura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 października 2008

Ostatnio spędzam trochę czasu na stronach dotyczących wystroju wnętrz i wpadły mi w oko takie oto ciekawe, domowe biblioteczki...

















22:00, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (10) »
niedziela, 12 października 2008



Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumaczenie: Elżbieta Komarnicka
Liczba stron: 185


"Pełny tytuł książki ma postać: "Przepiórki w płatkach róży. Powieść w zeszytach na każdy miesiąc, przepisy kucharskie, historie miłosne, tudzież porady domowe zawierająca".
Historia o miłości i dobrym jedzeniu, usytułowana w Meksyku początku XX wieku. Tita i Pedro nie mogą zrealizować swej miłości, gdyż jej matka, Elena, decyduje, że jej najmłodsza córka, musi zostać starą panną, by się nią opiekować w starości.
Pomiędzy zapachami i smakiem tradycyjnej meksykańskiej kuchni, Tita cierpi długie lata przez miłość, która przetrwa nawet śmierć.

Meksykańska tradycja mówi, iż najmłodsza córka nie może wyjść za mąż, gdyż jej obowiązkiem jest opieka nad matką aż do chwili jej śmierci. Tradycję tę wcielono również w życie w tradycyjnym domu Mamy Eleny De la Garza, która zmusiła swoją najmłodszą córkę – Titę, do rezygnacji z własnego życia. Tita nie mogła poślubić ukochanego mężczyzny – Pedra. Aby być blisko swej kochanej, Pedro postanowił przyjąć propozycję Mamy Eleny i ożenić się z siostrą Tity – Rosaurą. W jego opinii tylko w ten sposób mógł być blisko swej ukochanej.
W krótkim czasie Tita stała się główną kucharką na ranchu.  Za pośrednictwem przygotowywanych przez  siebie potraw, Tita przekazywała stan swojej duszy, uczucia, emocje i marzenia, mieszając: „przyjemność życia z jedzeniem. Jako osobie, która znała życie z perspektywy kuchni, nie było jej łatwo zrozumieć świata zewnętrznego”.

Powieść ta otrzymała wiele dobrych recenzji i biła rekordy w sprzedaży w Meksyku, co jest niezmiernym sukcesem, gdyż jest to kraj, w którym się nie czyta dużo. Ekranizacja tej powieści stała się rzeczą jakby oczywistą, gdyż mąż pisarki, Alfonso Arau, meksykański reżyser i aktor, po tryumfie książki, po prostu nie widział tego inaczej."

Bardzo mi się podobała ta książka. Trochę przypomina mi "Zupę z granatów" Marshy Mehran, która również mnie kiedyś urzekła. "Przepiórki w płatkach róży" jest pełna smaków, zapachów, egzotycznych przepisów, ciepła, wręcz rozgrzewająca od środka jak ostra peperoni.

Autorce świetnie udało się opowiedzieć historię wielkiej miłości i namiętności, wplatając ją w codzienny obraz życia meksykańskiej rodziny, przyprawić odrobiną fantastyki i indiańskich wierzeń oraz szczyptą humoru i garścią oryginalnych przepisów kuchni meksykańskiej. Warto się skusić na tę apetyczną pod każdym względem książkę.


MOJA OCENA: 6/6

Tagi: meksyk
18:51, aga_bursztynowa , iberoamerykańska
Link Komentarze (4) »
sobota, 11 października 2008



Wydawca: Albatros Wydawnictwo A. Kuryłowicz
Tłumaczenie: Hanna Jankowska, Grażyna Gasparska
Liczba stron: 256


"Kontynuacja losów księżniczki Sułtany - siostrzenicy króla Arabii Saudyjskiej - i jej rodziny po roku 1991, kiedy ukazała się książka "Księżniczka", odsłaniająca kulisy jej niezwykłego życia.

Dalsze losy Sułtany wiążą się przede wszystkim z jej córkami - Mahą i Amani. W książce nie brak opisów brutalnych praktyk dzieciobójstwa, przykładów deprawacji i okrucieństwa wobec nieletnich dziewcząt sprzedawanych bogatym Saudyjczykom jako "tymczasowe narzeczone".

Książkę czyta się szybko i tak samo ciekawie jak "Księżniczkę". Tematy arabskie chyba mi się już jednak przejadły, przynajmniej na razie. Mam wrażenie, że wciąż czytam to samo - zły Arab, biedna kobieta... Miałabym wielką ochotę przeczytać książkę o dobrym Arabie. Istnieje taka, ktoś wie? Na razie dam sobie chyba spokój z arabskimi klimatami, bo w kolejce czeka  już coś meksykańskiego i apetycznego.


MOJA OCENA: 4/6

poniedziałek, 06 października 2008

Od dziś jestem oficjalną, legalną wypożyczaczką ;) Zapisałam się do biblioteki głównej (znaczy nie osiedlowej) w moim mieście. Kiedyś często z niej korzystałam. Pożegnałam się z nią 4 lata temu, gdy nie miałam czasu na czytanie. Dziś odnowiłam znajomość :) Nawet nie musiałam zakładać karty, gdyż okazało się, że dane czytelników są przechowywane przez 8 lat. Na początek przyniosłam z sobą trzy książki. W ostatnich dniach nie czytam dużo, co innego  zaprząta moje myśli i czas, ale mam nadzieję, że zdążę przeczytać te książki przed wyjazdem. Jedną z nich jest "Duma i uprzedzenie" Jane Austen. Nie pamiętam, czy kiedyś to czytałam...
20:56, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 października 2008

Piątek, 3 października 2008 (18:30)

Saudyjski ulem Mohamed al-Habdan wydał fatwę, czyli religijny nakaz prawny pozwalający mahometańskim kobietom odsłaniać publicznie tylko jedno oko, podczas gdy drugie powinno być zakryte nikabem - noszoną na twarzy zasłoną.

Jak pisze egipski dziennik anglojęzyczny "Daily News", który doniósł o tej fatwie, saudyjski ulem oparł ją na zapisie koranicznym mówiącym o tym, że jeden z towarzyszy proroka Mahometa, Ibn Abbas, zalecał, aby kobiecie było widać spod nikabu tylko jedno oko, ponieważ "to zupełnie wystarczy, aby widzieć drogę".

Z punktu widzenia prawa islamskiego - twierdzi ulem Mohamed - niewiasta, której spod tradycyjnej zasłony na twarz widać oboje oczu "popełnia wykroczenie" przeciw religii.

Al-Habdan ogłosił swą nową fatwę podczas programu religijnego w saudyjskiej telewizji Al-Mażd w godzinie największej oglądalności.

Przed kilku tygodniami szanowany ulem Saleh al-Lihedan, szef Najwyższej Rady Sądowniczej Arabii Saudyjskiej, wydał fatwę, która upoważnia do zabicia wszystkich właścicieli kanałów telewizyjnych - "recydywistów", którzy mimo upomnień zezwalają na emisję "niemoralnych" programów.

Na ogół wierni kierują do ulemów pytania natury moralnej, gdy nie znajdują jasnej odpowiedzi na stronach Koranu. Ostatnio jednak mnożą się najbardziej nieoczekiwane zakazy. Pewien duchowny etiopski zabronił wiernym na przykład obchodzenia urodzin.

źródło informacji: INTERIA.PL/PAP


I inny równie ciekawy artykuł:

Dlaczego Muzułmanki zasłaniają twarze?

2007-10-01 (09:02) /PAP/

Europejskie muzułmanki często zasłaniają twarze, choć nie istnieje tu prawo, które by im to nakazywało. Jedne mówią np., że dzięki zasłonie mężczyźni bardziej doceniają ich walory wewnętrzne, inne manifestują tak swój antyamerykanizm - mówiła w Warszawie na wykładzie z cyklu Festiwalu Nauki orientalistka, dr Agata Nalborczyk.

Wskazówki dotyczące stroju muzułmanek można znaleźć w Koranie. Jest tam m.in. napisane, by kobiety "spuszczały skromnie swoje spojrzenia i strzegły swojej czystości, i żeby pokazywały jedynie te ozdoby, które są widoczne na zewnątrz, i żeby narzucały zasłony na piersi, i pokazywały swoje ozdoby jedynie swoim mężom i ojcom (...)" - cytowała dr Nalborczyk z Instytutu Orientalistycznego Uniwersytetu Warszawskiego na wykładzie pt. "Stroje i ubiory Azji i Afryki - historia i znaczenie mody w kulturach Azji i Afryki".

Człowiek ma sam interpretować Koran - podkreśliła dr Nalborczyk. Dlatego o to, czy wymienione w tej księdze "ozdoby" należy rozumieć jako części ciała, np. włosy, oczy, ręce i usta - czy też jako biżuterię, spierają się muzułmańscy teologowie.

Koran wspomina też o "szczelnym" zakrywaniu okryciami kobiet wierzących. "Muzułmanie nie są zgodni również co do tego, jak szczelnie mają się zakrywać ich kobiety, a na ile mogą pokazać twarz lub dłonie" - dodała specjalistka.

Dr Nalborczyk zwróciła uwagę, że muzułmanki z różnych krajów bardzo się od siebie różnią. "Zupełnie inaczej wyglądają kobiety z krajów Półwyspu Arabskiego, niż mieszkanki Indii i Pakistanu, Malezji czy Somalii. Są ludy, gdzie kobiety odsłaniają tylko jedno oko. Natomiast w Ghanie muzułmanki trudno jest odróżnić od miejscowych chrześcijanek" - przekonywała. Wypowiedź ilustrowała przeźroczami kobiet - zasłoniętych od stóp do głów albo z luźno założonymi chustami, w ubraniach przypominających spodnie lub długie suknie.

W Iranie nowoczesne kobiety "pozwalają sobie" na więcej, zsuwając noszoną na głowie chustę w tył tak, że widać im nieco włosów. Z zasłon często zupełnie rezygnują wierzące feministki muzułmańskie, np. zajmujące się pracą naukową. Za to w Iranie nawet nie- muzułmanki muszą kryć twarz.

"Nie jest też zgodny z prawdą stereotyp, że w Europie wszystkie muzułmanki muszą nosić chusty" - zauważyła. - Mimo tego, że nie istnieje tu prawo nakazujące im się zasłaniać, to wiele muzułmanek mieszkających w Europie zakłada chusty".

"Nie jest tak, że chustę traktują one jako wyraz ucisku. Mówią często, że jej noszenie to ich wybór; że chcą zachować skromność, czystość; że dzięki zasłonie mężczyźnie nie traktują ich jako obiekty seksualne, a bardziej doceniają walory wewnętrzne" - tłumaczyła dr Nalborczyk. Jak dodała, zasłanianie się pozwala też unikać niewybrednych, męskich zaczepek. Są kobiety noszące chusty w manifestacji antyamerykanizmu. Dla innych jest to po prostu tańsze niż np. systematyczne chodzenie do fryzjera.

Teoretycznie decyzja o nałożeniu zasłony powinna zależeć od samej kobiety, choć w praktyce tak się nie dzieje - dodała ekspert.

Dr Nalborczyk zwróciła uwagę, że muzułmanki zasłaniają twarz przed obcymi, natomiast w domu mogą nosić praktycznie wszystko. "Nie ulegajmy stereotypom, że muzułmanki to szare myszy. Pod czadorem mogą nosić, co chcą. Bywają ubrane bardzo elegancko i nieraz dość drogo. Jeśli są bogate, bywa to moda prosto z Paryża" - opowiadała.

Po arabsku zasłona to "hidżab". W Afganistanie nazywa się ją "burką", w Arabii Saudyjskiej jest to "dzilbab" lub "nikab" - zasłona na twarz, w której widać tylko oczy.

(PAP) zan/ ls/
Tagi: islam
20:32, aga_bursztynowa , Wiadomości ze świata
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 września 2008



Wydawca: Świat Książki
Tłumaczenie: Irena Chodorowska
Liczba stron: 220


"Prawdziwa historia życia księżniczki Sułtany z królewskiego rodu Sa'udów - władców współczesnej Arabii Saudyjskiej.

Książka, której wydanie w 1992 roku wywołało międzynarodowy skandal dyplomatyczny, zakazana w większości krajów arabskich.
Sułtana to saudyjska księżniczka i członkini panującej rodziny królewskiej. Wychowana w niesłychanym bogactwie, jest właścicielką rezydencji na trzech kontynentach i prywatnego odrzutowca, opływa w drogą biżuterię i suknie z najsławniejszych domów mody na świecie. W rzeczywistości żyje jak ptak w pozłacanej klatce - pozbawiona prawa wyborczego, kontroli nad własnym życiem, z twarzą ukrytą za długim, czarnym welonem, Sułtana jest więźniem swego ojca, męża i brata, swojego kraju. Kraju, w którym trzynastoletnie dziewczęta są nierzadko zmuszane do poślubienia mężczyzn pięciokrotnie od nich starszych, a młode kobiety zabijane w okrutny sposób przez własnych ojców za "wykroczenia przeciw miejscowym zwyczajom" lub zamykane dożywotnio w celach bez światła i okien. Kraju, w którym swoboda wypowiedzi jest karana śmiercią, a seksualna perwersja jest na porządku dziennym.

Jean Sasson mieszkała w Arabii Saudyjskiej ponad 10 lat, stając się bliską przyjaciółką i powiernicą Sułtany. Opowiadając historię jej życia i małżeństwa, a także losów osób z najbliższego otoczenia księżniczki - sióstr, przyjaciół i służących - daje czytelnikowi możność wejrzenia w samo serce tej niezwykłej społeczności, w której seks, pieniądze i tradycja dominują nad wszystkim."

Przeczytałam już trochę książek poruszających tematykę życia kobiet w krajach arabskich. Ta książka jest inna dlatego, iż, pisana wprawdzie przez Amerykankę, ale z pozycji kobiety arabskiej. Tutaj bohaterka nie walczy z mężem o dzieci i możliwość wyjazdu do swojej ojczyzny. Sułtana walczy o prawa kobiet we własnym kraju. Walczy o to, co dla Europejczyków czy ludzi z krajów zachodnich jest czymś zupełnie normalnym, np. prowadzenie samochodu. Wiecie, że kobieta w Arabii Saudyjskiej nie ma prawa prowadzić samochodu? Że musi chodzić zakryta czarnym suknem od stóp do głowy, włącznie z twarzą? Że picie alkoholu w Arabii Saudyjskiej jest zabronione i podlega karze chłosty 80 uderzeń? Że cudzołóstwo karane jest ukamienowaniem? Że kobiecie muzułmance nie wolno poślubić chrześcijanina, natomiast muzułmanin może poślubić chrześcijankę? Że kradzież karana jest grzywną, więzieniem lub amputacją ręki? Że prawo karne stanowi Koran oraz tradycja? Że kobieta nie może zeznawać w sądzie? Że... Kogo to interesuje, niech sam przeczyta. Można się dowiedzieć wielu rzeczy, których  istnienia często sobie nawet nie uświadamiamy.


MOJA OCENA: 5/6

sobota, 20 września 2008



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Irena Lewandowska, Witold Dąbrowski
Liczba stron: 542


"Legendarne dzieło Michała Bułhakowa, pisane bez nadziei na publikację i niegdyś mocno cenzurowane, stało się znane na całym świecie, a jego popularność zwiększyły liczne adaptacje teatralne i filmowe, spektakle operowe i utwory muzyczne. Ta wielka przypowieść o dobru, złu, miłości, sztuce i naturze ludzkiej ma uniwersalną i ponadczasową wymowę - dlatego weszła na trwałe do skarbnicy arcydzieł literatury.

Bułhakow zaczął pisać „Mistrza i Małgorzatę" w 1928 roku, ukończył w roku 1940, na kilkanaście dni przed śmiercią. Książka ukazała się w druku po 40 latach i rzecz niespotykana – natychmiast stała się światowym bestsellerem! Do dzisiaj i śmiech, i łzy towarzyszą lekturze „Mistrza i Małgorzaty”.

Bułhakow opisał świat sobie współczesny szyderczo i bez litości, nie pozostawiając czytelnikom szczególnej nadziei: na pociechę zostawił obietnicę, że „rękopisy nie płoną”, że człowiek jest, a może raczej bywa – dobry. Nawet szatan w „Mistrzu i Małgorzacie” okazuje się w końcu przyzwoitym facetem.
W Polsce powieść Bułhakowa niezmiennie cieszy się ogromnym powodzeniem. W rankingu czytelników i ekspertów „Rzeczpospolitej” w 1999 roku została uznana za najważniejszą powieść XX."


Któż nie zna "Mistrza i Małgorzaty"? Wstyd się przyznać, ale ja do tej pory nie znałam, choć słyszałam dużo. W końcu po nią sięgnęłam... i to była dobra decyzja.

To książka niezwykła. Pełna magii. Niesamowita. Wciągająca. Wiele wątków przeplata się z sobą, świat nierealny splata się z rzeczywistym. Czegóż tam nie ma... jest szatan, podający się za profesora czarnej magii Wolanda, jego świta w postaci rudego Azazello z bielmem na oku i wystającym kłem, czarnego kota Behemota, Korowiowa - Fagota, jest poeta Iwan Nikołajewicz pseudonim Bezdomny, jest tytułowy Mistrz, który pisze powieść o Jeszui Ha - Nocri i Poncjuszu Piłacie, no i Małgorzata Nikołajewna, ukochana Mistrza i gospodyni balu u szatana. Powieść jest pełna absurdów, np. Małgorzata latająca na miotle nad Moskwą to dopiero początek. Bułhakow nie mógł sobie pozwolić w tamtych czasach na jawną krytykę ustroju Rosji Radzieckiej. To poprzez niedopowiedzenia i symbole każe się domyślać czytelnikowi tej "satyry" na radziecką rzeczywistość.

Czytając "Mistrza i Małgorzatę" zastanawiałam się, skąd biorą się pomysły na TAKĄ książkę, na przedstawienie realnego, szarego, pełnego korupcji i fałszu świata w sposób tak osobliwy, nierealny, intrygujący. To bogata, barwna, wielowątkowa i magiczna powieść. Po prostu perełka.   


MOJA OCENA: 6/6

Tagi: Rosja
23:20, aga_bursztynowa , rosyjska
Link Komentarze (3) »
sobota, 13 września 2008



Wydawca: Znak
Tłumaczenie: Zbigniew Batko
Liczba stron: 596


"Ona jest czarna, on biały, a ich troje dzieci wyznaje skrajnie różne religie: chrześcijaństwo, perfekcjonizm, gangsta rap. Tak wygląda rodzina profesora Howarda Belseya, specjalisty od Rembrandta, który nie cierpi Rembrandta. Kruchą równowagę, jaką udało jej się osiągnąć, nagle burzą wrogowie: małżeńska nuda i znienawidzony rywal Belseya, profesor Kipps. Wtedy wszystko zaczyna się niebezpiecznie komplikować...

Lekko, z humorem, w rytmie hip-hopu i Mozarta, nowa powieść Zadie Smith porusza najważniejsze tematy współczesności: zagadnienie tożsamości, rasy, ideologii, religii. Określana "transatlantycką sagą komiczną", niejako mimochodem poddaje pod refleksję bardzo osobiste kwestie wierności przekonaniom i wierności małżeńskiej, a także pytanie, jaką wartość ma to, czym się nawzajem obdarowujemy."

Po przeczytaniu kilkudziesięciu pierwszych stron (a cała książka ma ich aż 600) pomyślałam, ot, taka sobie, przeciętna powieść. Koło setnej strony wreszcie zaczęła mnie wciągać. Na końcu podsumowałam: to nie jest zła książka. Nie zachwyciła mnie może dlatego, że nie przepadam za niczym, co angielskie i amerykańskie (w powieści jeszcze w dodatku afroamerykańskie). To nie moja bajka. Bliżej mi Europy i Bliskiego Wschodu niż Ameryki. Cóż, taki mój gust, wolno mi. Natomiast wątek (nie)wierności małżeńskiej, poszukiwania własnej tożsamości, religii, poczucia moralności, wierności przekonaniom to rzeczy uniwersalne, niezależne od koloru skóry i języka. I za te refleksje ta "saga" mi się podobała. 


MOJA OCENA: +3/6

21:13, aga_bursztynowa , angielska
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 września 2008

Dzisiaj (po godz.22) drugi odcinek "Wichrowych Wzgórz". Oczywiście oglądam :) A w programie na następny tydzień wykukałam inne ciekawe filmy.
Jutro, w sobotę, na TVP 1, godz. 13.40 - angielski film kostiumowy "Emma" - adaptacja powieści Jane Austen pod tym samym tytułem. Opowieść o kobiecie, która bawi się cudzymi emocjami. Film zrealizowany z dużą dbałością o detale z epoki.
Środa, program 1 TVP, godz.20.25 dramat USA pt. "Tylko razem z córką" - ekranizacja książki pod tym samym tytułem. "Amerykanka Betty i jej mąż, lekarz irańskiego pochodzenia, wychowują córkę. Mężczyzna po dziesięciu latach pobytu w USA chce odwiedzić rodzinę w Iranie. Proponuje żonie spędzenie wakacji w jego ojczyźnie. Tam dochodzi do tragedii..." Książkę czytałam, podobała mi się. Czekam z ciekawością na film...

PS. Coś chodzą ostatnio za mną francuskie klimaty. Stara, dobra muzyka francuska... i Joe Dassin :)
20:53, aga_bursztynowa , Literatura
Link Dodaj komentarz »
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
OBECNIE CZYTAM
Ja w BiblioNETce
PRZECZYTAŁAM
KSIĄŻKOWE BLOGI
O książkach dla dzieci
Księgarnie w necie
STRONY O KSIĄŻKACH
WYDAWNICTWA
WYZWANIA CZYTELNICZE
Zaglądam też (nie o książkach)
Bliżej Francji
Ciekawy świat
-KONTAKT ZE MNĄ:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE