Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki
sobota, 22 października 2011
Założyłam nowy blog. Zapraszam tutaj

www.ksiazkowezapiski.blogspot.com
12:47, aga_bursztynowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 października 2011
Jestem niepocieszona!! Od kilku dni nie mam bloga na blogspocie "Zapiski bursztynowej". Przy logowaniu na google zapytano mnie o datę urodzenia (zmieniono regulamin, uzupełniają dane czy co?) no i niewiele myśląc podałam pierwszy lepszy rok. Niestety nie myślałam przy tym, że muszę podać taką datę, żeby mieć skończone osiemnaście lat. No i zablokowali mi konto (bo wyszło że jestem niepełnoletnia) i usunęli blog. To jakaś paranoja. Prawdopodobnie mogę odzyskać konto, gdy prześlę im kopię dowodu tożsamości, co mi sie wcale nie uśmiecha. Poza tym procedura przywracania konta może trwać tygodniami (tak wyczytałam w regulaminie, szkoda że po czasie) i nie wiem, czy wtedy odzyskam również bloga. Szkoda mi bloga, którego prowadziłam kilka lat. Miał ktoś tak z was? Pomocy...
17:49, aga_bursztynowa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 sierpnia 2010
No i stało się - postanowiłam się przeprowadzić na blogspot.

Dlaczego? Z kilku powodów. Praktycznych. Przede wszystkim - tutaj zdarzyło mi się nie raz, że wcięło mi tekst, zanim zdążyłam go zapisać. Na blogspocie wszystko zapisuje się automatycznie. Poza tym blogspot jest bardziej elastyczny, dowolnie można przestawiać wiele elementów i dostosować do własnych upodobań. Tyle już przetestowałam. (Nie wiem jeszcze jak  zalinkować obrazek w zakładkach, ale może i do tego dojdę). Poza tym bardziej mi się podobają tamtejsze etykiety niż tagi tutaj. No i linki w zakładkach. Tutaj nigdy nie wiedziałam, kto kiedy napisał nową notkę. Tam mam podane wszystko "na talerzu", bez klikania w każdy link. To naprawdę jest genialne. Pewnie blogspot też ma swoje wady, jednak w porównaniu z bloxem zdecydowanie u mnie wygrywa. Ufff, no to się wytłumaczyłam :)

Przenoszę się nie bez żalu, bo jednak do bloxa mam sentyment, w końcu towarzyszył mi ponad dwa lata. No ale życie idzie dalej, a każdy chce mieć możliwie najwięcej ułatwień.
Jako  że lubię mieć wszystko w jednym miejscu, przeniosłam większość notek na nowy adres.

Zaprzyjaźnionych, zainteresowanych i wszystkich innych ;) zapraszam tutaj:

http://bursztynowa.blogspot.com

19:08, aga_bursztynowa
Link Komentarze (6) »
czwartek, 19 sierpnia 2010



Wydawnictwo: Muza SA
Tłumaczenie: Agata Radkiewicz
Liczba stron: 254


"Autorka książki, Angielka, muzułmanka z wyboru, szczęśliwa żona Irakijczyka i matka czworga dzieci, opowiada historie, w które angażuje się z potrzeby serca, chcąc pomóc europejskim matkom w odzyskaniu dzieci porwanych przez ojców muzułmanów i wywiezionych do ich rodzinnych krajów. Bohaterka doskonale rozumie przyczyny konfliktów nękających większość rodzin zróżnicowanych kulturowo, rozumie powody, dla których ci mężczyźni porzucają żony i wywożą swoje dzieci z Europy. Dobra znajomość języka arabskiego i terytoriów wielu krajów okazują się bardzo pomocne w przeprowadzaniu akcji odbicia. Kobieta nieraz zmuszona jest łamać prawo międzynarodowe, rozklekotaną taksówką przejechać tysiące kilometrów przez pustynię, uciekając przed policją czy rozwścieczoną rodziną zdesperowanego ojca, a wreszcie stanąć z nim do konfrontacji."


Ta książka długo przeleżała na mojej półce, zanim po nią sięgnęłam. Nie zachęcał mnie ani jej tytuł, ani okładka. Okazało się natomiast, że jej treść mnie poruszyła. Ponadto odniosłam wrażenie, że została napisana nie z chęci zysku, ale aby przekazać innym własne doświadczenia i otworzyć oczy na pewne sprawy, szczególnie kobietom mających za mężów mężczyzn z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu. Często słyszy się o porwaniach dzieci w takich rodzinach. To nie zdarza się w zamierzchłych czasach, lecz w obecnym świecie, tu i teraz. Dosłownie kilka tygodni temu czytałam w niemieckiej prasie  o niespełna trzydziestoletniej Polce mieszkającej od lat w Niemczech, której mąż, obywatel jednego z krajów Afryki Północnej, wywiózł do swojego kraju ich trzyletnią córkę. Zgroza. Szczerze współczuję tym kobietom i nie uważam, że same są sobie winne, bo wyszły za Araba (jak często się słyszy), a Arab to wiadomo...
Książka opowiada o wielu historiach kończących się sukcesem, gdy głównej bohaterce udało się pomóc zrozpaczonym matkom i sprowadzić dziecko z powrotem. Niestety zdarzały się również porażki - podczas jednej z takich akcji autorka książki została schwytana i wtrącona do więzienia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Warte zauważenia jest to, że autorka pomagała wszystkim kobietom bezinteresownie i nie żądała zapłaty za swoją pomoc, (oprócz opłacenia przelotów samolotem i hotelu), choć narażała się na dotkliwe sankcje, gdyby została złapana.  Organizacje działające legalnie w takich sprawach często żądają dość astronomicznych kwot, nie dając gwarancji za powodzenie przedsięwzięcia.
Zainteresowanych odsyłam do sięgnięcia po książkę. Moim zdaniem to jedna z lepszych pozycji wśród tego typu  książek.


MOJA OCENA: 4/6

poniedziałek, 16 sierpnia 2010



Wydawca: Świat Książki
Tłumaczenie: Małgorzata Łukasiewicz
Liczba stron: 253


"XVIII-wieczny Paryż, światowe centrum mody i elegancji, jest miejscem, gdzie żyje bohater tej niezwykłej opowieści - osobliwy karzeł obdarzony niepospolicie wrażliwym zmysłem powonienia. Jan Baptysta Grenouille tworzy eliksiry do produkcji perfum, które są powszechnie uznawane za niedoścignione w swej wyszukanej wytworności. Jednak żadne go nie satysfakcjonują, geniusz zapachów marzy bowiem o wydestylowaniu wonności nad wonnościami z dziewiczego ciała kobiecego. Ta myśl każe mu szukać dziewczyny o idealnym zapachu. Sensacyjna wręcz akcja "Pachnidła" rozgrywa się na tle sugestywnej panoramy obyczajowej Paryża, pozwalającej wczuć się w atmosferę ówczesnego życia, w jego barwy, smaki i niezwykłe zapachy."


Otwierasz książkę, czytasz pierwsze linijki i przenosisz się w osiemnasty wiek, na ulice największego i najbardziej śmierdzącego miasta Francji - Paryża.
Jest 17 lipca 1738 roku,  jeden z najbardziej gorących dni owego lata. Na targu rybnym powstałym na byłym cmentarzu, w upale, wśród smrodu trupów i zepsutych ryb, przychodzi na świat chłopiec, który stanie się najbardziej genialną, a zarazem najbardziej odrażająca postacią ówczesnej Francji. To Jan Baptysta Grenouille. Matka chciała go uśmiercić, co zresztą zrobiła z wcześniej urodzoną czwórką swoich dzieci. Tym razem ludzie na targowisku ratują chłopca od śmierci, a matka zostaje wtrącona do aresztu. Po procesie, podczas którego przyznaje się do wielokrotnego dzieciobójstwa, ucinają jej głowę, a mały Jan Baptysta trafia najpierw do mamek, potem do sierocińca. Odkąd pojawił się na świecie, budził niechęć i postrach. Wyrósł na szpetnego i odrażającego młodzieńca, ale obdarzonego niezwykle wrażliwym powonieniem. Potrafił wyczuć i zapamiętać najbardziej delikatny zapach, którego zwykli ludzie nawet nie zauważają że jest. Grenouille zostaje najpierw czeladnikiem garbarskim, a następnie zatrudnia się u znanego paryskiego perfumiarza, mistrza Baldiniego. Tam uczy się technik perfumeryjnych i zaczyna tworzyć coraz doskonalsze perfumy...

Süskind pięknie opisuje zapach: "Zapach spływał niczym wstęga w dół rue de Seine (...). Zapach miał w sobie świeżość, ale nie była to świeżość limet czy pomarańczy, ani świeżość mirry, ani liści cynamonu, ani mięty ogrodowej, ani brzóz, kamfory, szpilek jodłowych, ani majowego deszczu, ani mroźnego wiatru, ani źródlanej wody... i zarazem miał w sobie ciepło, ale nie tak jak bergamotka, cyprys czy piżmo, i nie jak jaśmin albo narcyz, nie jak drzewo różane i nie jak irys... Ten zapach był mieszaniną jednego i drugiego, był ulotny i zarazem ciężki, nie, nie mieszaniną, był jednością, a do tego był nikły i słaby, acz z drugiej strony trwały i mocny, niczym strzęp cieniutkiego, mieniącego się jedwabiu... ale znowu nie przypominał wcale jedwabiu, tylko słodkie jak miód mleko, w którym rozpuszcza się biszkopt, czego przy najlepszej woni nie dawało się pogodzić: mleko i jedwab! Niepojęty był to zapach, nie do opisania, nie można go było w żaden sposób zakwalifikować, na dobrą sprawę nie powinien istnieć. A przecież istniał i był niezrównanie oczywisty. Grenouille szedł za tym zapachem i serce tłukło mu się lękliwie w piersi, czuł bowiem, że to nie on idzie za tym zapachem, ale że ów zapach schwytał go i nieodparcie ciągnie ku sobie."

W książce znajdujemy również fascynujące opisy ówczesnych technik perfumeryjnych, dowiadujemy się, jak np. z setek tysięcy świeżo zerwanych narcyzów powstaną  trzy małe flakoniki cieczy wartej majątek.

"Pachnidło" to ciekawie opowiedziana historia o odrażającym mordercy - geniuszu. A w każdym rozdziale, zamknięte w słowa, unoszą się tysiące zapachów. Zapachów słodkich, lepkich, przykrych i cuchnących, świeżych, cierpkich, gorzkich, lekkich i duszących, zapachów Montpellier, Paryża, Francji, zapachów świata.


MOJA OCENA: 5/6

Tagi: Francja
01:36, aga_bursztynowa , niemiecka
Link Komentarze (4) »
piątek, 04 czerwca 2010



Wydawca: W.A.B., 2007
Tłumaczenie: Katarzyna Kulpa
Liczba stron: 324


Zakazana w Chinach powieść młodej, skandalizującej autorki.

Chiny, przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Siedemnastoletnia Hong porzuca renomowaną szkołę i wyjeżdża z Szanghaju, by pracować jako piosenkarka w nocnych klubach. Trafia do miasta Shenzhen, leżącego w specjalnej strefie ekonomicznej. Do Shenzhen najszybciej docierają elementy kultury zachodniej - idole muzyczni, styl życia, używki, powstają coraz to nowe podejrzane lokale, kwitnie prostytucja, handel narkotykami, zorganizowana przestępczość. Hong wiąże się z młodym muzykiem, Sainingiem, z którym wiedzie cygańskie życie, pełne wrażeń i rozczarowań.


Przeczytałam tę książkę do końca - to źle powiedziane. Wymęczyłam ją. Miałam nadzieję, że może pod koniec zdarzy się coś, na czym ta powieść zyska. Niestety, to nie moja bajka. Dziecinni  bohaterowie o dziwacznych imionach (Jabłko, Żuczek, Kiwi, Kakao) bawiący się w dorosłość (czytaj: dojrzewający) snują się bez celu, albo tylko w jednym celu - aby się naćpać, narąbać i kogoś przelecieć. To ich sposób na samotność, nijakość życia, zagubienie. Forma młodzieńczego buntu przeciw rzeczywistości a potem przeciw samemu sobie,  zachłystywanie się nowością, gdy runął mur oddzielający państwo Środka od zachodniej cywilizacji. Brak wartości i ideałów, seks, drugs & rock'n'roll. Życie, w którym kwitnie prostytucja, narkomania, alkoholizm, AIDS. To Chiny otwierające się na świat.
Dosadny i dosłowny język przeplata się z "delikatną poetyckością", co w sumie dało mieszankę trudną do przełknięcia. Znużyły mnie i zniechęciły, gorzkie "Cukiereczki".


MOJA OCENA: 2/6

sobota, 29 maja 2010


Wydawca: W.A.B.,2008
Tłumaczenie: Monika Woźniak
Liczba stron: 125


"Powieść o czekaniu i poszukiwaniu. Historia kobiety opowiedziana przez jej wnuczkę. Babcię narratorki poznajemy w 1943 roku, kiedy wbrew własnej woli wychodzi za mąż za czterdziestoletniego wdowca, do szaleństwa w niej zakochanego. Dziwne to małżeństwo – dwoje ludzi, którzy prawie ze sobą nie rozmawiają i sypiają po przeciwnych stronach łóżka. Siedem lat później kobieta zostaje skierowana na leczenie do uzdrowiska. Tam poznaje Weterana – mężczyznę żonatego, kalekę – którego pokocha. Po raz pierwszy pokocha naprawdę. Przez całe dalsze życie będzie wracała pamięcią do tamtego czasu i szukała swojej miłości. Czy uda jej się znaleźć spełnienie? Autorka subtelnie łączy opisy świata zewnętrznego – powojenna Sardynia – i wewnętrznego, w którym najważniejsze jest uczucie. Bez patosu, morałów czy banału, za to z lekkością i poczuciem humoru. Wartościowa, piękna powieść."

"Mały klejnot literacki: gładki jak drogocenny kamień i smakowity jak ciastka sardyńskie, całe w miodzie i anyżku." (Liberation)

[Wydawnictwo W.A.B., 2008]


Niewielka książeczka włoskiej prozaiczki, która ukazała się w Serii z Miotłą wydawnictwa W.A.B. zrobiła na mnie pozytywne wrażenie. Historia niby banalna, o poszukiwaniu prawdziwej miłości, ale opowiedziana z urokiem i humorem. Mała saga rodzinna, a w tle wojenna i powojenna Sardynia. Milena Agus w krótkiej treści opowiada o tym,  co najbardziej ludzkie, o zwykłym pragnieniu miłości.

Wyszukane cytaty - małe perełki:

"Bo w gruncie rzeczy, w miłości trzeba zawierzyć magii, nie ma tu reguł, których można przestrzegać, by rzeczy dobrze się ułożyły, nie ma jakichś Dziesięciu Przykazań." (1)

"Żeby zdobyć się na takie poświęcenie, na zniknięcie z życia drugiej osoby dla jej dobra, musisz ją kochać naprawdę."(2)

(1) Milena Agus, Ból kamieni, W.A.B. 2008, s. 122
(2) Tamże, s.97


MOJA OCENA: 4/6

poniedziałek, 24 maja 2010



Wydawca: Wydawnictwo Otwarte, 2009
Tłumaczenie: -
Liczba stron: 286


Deszczowa jesień, początek lat dziewięćdziesiątych. Dorota, oczarowana "Pożegnaniem z Afryką", marzy o podróży na Czarny Ląd, o bezkresnych sawannach i palącym słońcu. Ale przecież dzieci, praca, brak pieniędzy... Jednak kiedy znajduje ofertę wyjazdu na safari, przestaje szukać wymówek. W Kenii, kraju Masajów i dzikich zwierząt, odkrywa, że Afryka jest jej przeznaczeniem - że ma ją w duszy i w sercu, że jest odpowiedzią na dręczące ją wątpliwości i niespełnione nadzieje.

"Dom na Zanzibarze" to prawdziwa historia Polki, która mimo przeciwności losu zbudowała dom na rajskiej wyspie i ułożyła swoje życie na nowo. Opowieść kobiety, która po długich poszukiwaniach znalazła swoje miejsce na ziemi i... miłość.

Dorota Katende to otwarta na ludzi i świat, tryskająca energią osoba. Pełna szalonych pomysłów, które realizuje, bo... twardo stąpa po ziemi. Osiągnęła coś, o czym marzy wielu - wybrała się w egzotyczną podróż, która odmieniła jej życie. Po powrocie z Afryki założyła biuro podróży organizujące wyjazdy na kolonialne safari. Od tej chwili praca jest jej pasją. Dorota ma trójkę dzieci, męża, z którym nurkuje w Oceanie Indyjskim, i dwa domy - w Polsce i na Zanzibarze.

[Wydawnictwo Otwarte, 2009]


Ładnie wydana książka. Kolorowa, przyciągająca oko okładka, w środku kilka barwnych fotografii, kartki specjalnie postarzałe aby wyglądały na stary pamiętnik. Słowem - zachęcająco. Treść - no cóż, niby ma wszystko co potrzeba, ciekawy temat, barwna egzotyka, która potrafi kusić, ale... Temat sam w sobie ma ogromny potencjał, a wydaje mi się, że autorka nie do końca go wykorzystała. Czytając "Dom na Zanzibarze" widzę przed oczyma ocean, ale nie słyszę szumu fal. Widzę Zanzibarczyków, ale nie słyszę gwaru ich rozmów. Suche fakty przytaczane bez emocji. Wiecie o czym mówię? Posłuchajcie:

"Gdy dotarliśmy do celu, czyli do wioski Jambiani, bajeczny pejzaż zaparł mi dech w piersiach. Turkusowy ocean, biały piasek, malutkie , niebieskie i białe chatki hotelowych bungalowów nad samym brzegiem oceanu, na plaży wielkie łoża przed każdą chatą. Trzcinowe parasole i, oczywiście, palmy. A to wszystko spowite odurzającą feerią zapachów z dominującą nutą kokosu.
Na powitanie dostaliśmy sok kokosowy, słodki i chłodny. Pracownicy hotelu byli gościnni i usłużni, ale nikt się nie narzucał. Ja i turyści czuliśmy się swobodnie.
Wieczorem poszliśmy na plażę na kolację. Zajął się nami gospodarz hotelu, Rashid. Polecał kilka smakowitych dań z owoców morza. Zamówiliśmy wszystko, co było w karcie. (...) Po posiłku położyliśmy się  na łóżkach przed chatami. Wieczór był ciepły. Postanowiłam spać na zewnątrz. Noc była piękna. Nigdy nie widziałam tylu gwiazd, tuż nad głową.(...)" [1]

Autorka może i nie ma talentu pisarskiego, ale nie można powiedzieć, że nie ma odwagi. Dorota Katende jawi mi się jako kobieta niezwykle odważna, nie bojąca się  realizować własnych pragnień. Większość z nas marzy o dalekich podróżach, o domu pod palmami, rajskiej egzotyce. Ale praca, dom, dzieci, codzienna bieganina... Którą z nas byłoby stać na to, na co odważyła się autorka? I za to przesłanie, aby nie bać się spełniać swoich marzeń, daję jej dużego plusa. Reszta - przeciętna, niestety.


[1] Dorota Katende, Dom na Zanzibarze, Wydawnictwo Otwarte Kraków 2009, s. 114


MOJA OCENA: +3/6


21:59, aga_bursztynowa , polska
Link Komentarze (2) »
środa, 19 maja 2010




Wydawca: MUZA SA, 2008
Tłumaczenie: Wanda Kragen
Liczba stron: 574


Irving Stone (1903-1989), pisarz amerykański, autor wyjątkowo interesujących zbeletryzowanych biografii artystów, pisarzy i uczonych. "Pasje utajone" to opowieść o Zygmuncie Freudzie, "Udręka i ekstaza" - o Michale Aniele, "Żeglarz na koniu" - o Jacku Londonie. Z kolei "Pasja życia" to znakomity obraz życiowej i artystycznej drogi Vincenta van Gogha. Pasja pisarska autora tej biograficznej opowieści równa jest pasji twórczej genialnego malarza; autor kreśli przed czytelnikiem wnikliwy i fascynujący portret artysty nie uznawanego za życia, a dziś nazywanego świętym patronem sztuki nowoczesnej.

[Muza, 2008]

Książka o pasji napisana z pasją. Autor niezwykle interesująco i plastycznie opisał życie holenderskiego malarza Vincenta van Gogha, niedocenianego za życia, szukającego wiele lat swojej  życiowej drogi i stylu w malarstwie. Van Gogh był niesamowicie uparty, jeśli coś robił, poświęcał temu wszystko. Nierozumiany przez ludzi, wciąż daremnie szukający miłości, krytykowany, samotny, nie mogący się sam utrzymać. Za życia nie sprzedał ani jednego obrazu, a mimo to wciąż malował, malował, malował... Nie liczyło się nic innego. Nieważne, że nie miał za co opłacić mieszkania, nie miał co jeść, był chory - brał pędzel i malował. Malarstwo było jego prawdziwą pasją, całym jego życiem.
Po przeczytaniu tej biografii van Gogh już nie jest dla mnie tylko wariatem, który w swoim obłędzie obciął sobie ucho, nie tylko autorem słynnych "Słoneczników". To niesamowita postać i niezwykły charakter. Warto, bardzo, sięgnąć po tę pasjonującą książkę.


MOJA OCENA: 6/6

sobota, 20 lutego 2010



Wydawca: Wydawnictwo Literackie, 2009
Tłumaczenie: Agnieszka Kuc
Liczba stron: 361


"Książka, która pobudza wyobraźnię i... apetyt.

Marlena i Fernando, szczęśliwe małżeństwo, szukają swojego miejsca na ziemi. Postanawiają zamieszkać w jednym z najpiękniejszych zakątków świata - w Toskanii. Kiedy przekraczają próg wynajętego domu, nie przypuszczają, ile smaków, zapachów i aromatów odkryje przed nimi kraina wina i pieczonych kasztanów. Jeszcze nie wiedzą, jak smakuje chleb pieczony we własnym piecu, gdzie znajduje się najlepsze trufle i w czym tkwi czar wspólnego biesiadowania. Ale przede wszystkim nie spodziewają się, że w Toskanii odnajdą spokój, radość życia i skarb, który okaże się bezcenny: prawdziwych przyjaciół.

Pełna słońca i mądrości opowieść o tym, że szczęście tkwi w rzeczach najprostszych."


Po tę książkę sięgnęłam w styczniu, gdy za oknami prószył śnieg tworząc kolejne zaspy, a słupek termometru wskazywał temperaturę dużo poniżej zera. Robiłam sobie cappuccino w ulubionej filiżance, zapalałam lampę, sadowiłam wygodnie w fotelu i przenosiłam się do pachnącej rozmarynem Toskanii. To były miłe chwile.

Autorka opowiada o codziennym życiu w San Casciano dei Bagni, toskańskiej miejscowości liczącej niewiele ponad tysiąc siedmiuset mieszkańców, w której zamieszkała wraz z mężem po opuszczeniu Wenecji. Opowiada z urokiem i pasją, nie zanudzając ani nie popadając przy tym w banał. Opowieści o przyrządzaniu regionalnych potraw, wspólnym jedzeniu z przyjaciółmi, uczestnictwie w winobraniu, zbieraniu oliwek, szukaniu trufli, pieczeniu kasztanów i wypieku chleba "przetykane" są życiowymi maksymami, jak ciasto rodzynkami.

Książką powinni być zachwyceni przede wszystkim miłośnicy Włoch i języka włoskiego. Znajdą w niej wiele zdań i wtrąceń po włosku, oczywiście z tłumaczeniem na polski. Wielbiciele kuchni włoskiej tez nie będą rozczarowani. Autorka wzbogaciła książkę kilkoma ciekawymi przepisami na regionalne dania.


MOJA OCENA: 5/6


PS. Tak wygląda San Casciano




Nieco o autorce:

Marlena de Blasi - dziennikarka, krytyk kulinarny, autorka beletryzowanych książek wspomnieniowych o Wenecji, Toskanii i Sycylii oraz trzech książek kucharskich. Z pochodzenia Amerykanka, od kilkunastu lat mieszka we Włoszech. Obecnie wraz z mężem zajmuje się organizacją wycieczek kulinarnych po Toskanii i Umbrii.

       


UWAGA! Wiadomość z ostatniej chwili ;)

Marlena de Blasi autorka "smakowitych" książek, których akcja rozgrywa się we Włoszech, a także kilku książek kucharskich, odwiedzi Polskę i spotka się z czytelnikami w Warszawie oraz Krakowie.
  • Warszawa, 24 lutego 2010 r. (środa), godz. 18.00, Empik Junior, ul. Marszałkowska 116/122, spotkanie prowadzi Olga Sobolewska
  • Kraków, 26 lutego (piątek), godz. 18.00, Empik Megastore, Rynek Główny 5, spotkanie prowadzi Magdalena Miśka-Jackowska
Informacja z onet.pl

czwartek, 07 stycznia 2010



Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumaczenie z hiszpańskiego: Helena Trojańska
Liczba stron: 260

Książka została wydana w języku polskim; w rzeczywistości autor pisał tę książkę w trzech językach - hiszpańskim, angielskim i polskim, w zależności od sytuacji i kraju, w którym był.



"Jest to książka przygodowa i podróżnicza. Mądra, a jednocześnie pełna humoru. Sprawia, że czytelnik zaczyna się głośno śmiać. Jest to także album niezwykłych fotografii z wypraw w najdziksze rejony świata. Wojciech Cejrowski zabierze Państwa na wyprawę do ostatnich dzikich plemion."


Z dużym zainteresowaniem i przyjemnością przeczytałam książkę "Gringo wśród dzikich plemion". Autor snuje w niej niesamowite historie, opowiada o swoich przygodach, które przeżył podczas wielu podróży do Amazonii, do Ameryki Środkowej i Południowej (m. in. Meksyku, Gwatemali, Belize, Hondurasu, Nikaragui , Salwadoru, Wenezueli). W pierwszej części książki opowiada o Indianach, ich wierzeniach, życiu i mentalności. Są to krótkie historie zakończone często morałem, spokojne i żartobliwe. W dalszej części pojawia się Wielka Przygoda i opowieści mrożące często krew w żyłach, ale opowiedziane również z wielkim humorem. Humor to niewątpliwa zaleta tej lektury.
Cejrowski to niezrównany gawędziarz. Opowiada niezwykle barwnie i plastycznie, ciekawie i mądrze. Stopniuje napięcie. Czyta się po prostu wspaniale. Do tego świetne fotografie.
 
Cejrowskiego można nie lubić, ale tę książkę trzeba przeczytać!


– Będziemy musieli upiec węża (...) bo już nic innego nie mam.
– Dzisiaj piątek – rzuciłem przekornie.
– Nie szkodzi – odrzucił ksiądz – to był wąż wodny, więc da się to podciągnąć pod „dania rybne”.

Marzenia nie mają ceny, a bilety lotnicze i owszem. Ale niech Cię to nie zatrzymuje!
!!! SPRZEDAJ LODÓWKĘ I JEDŹ!!!

Indianin nigdy nie upiększa. Opisuje świat takim, jakim go widzi. Ale nikt inny na całym świecie nie potrafi świata bardziej u d r a m a t y z o w a ć. Indiańskie Opowieści ociekają krwią, której było raptem dwie krople, ciągną się miesiącami, które naprawdę trwały tylko kilka dni, przerażają śmiertelnie, choć to nie był żaden potwór tylko stary wyleniały jaguar, lekko kulawy i ślepy na jedno oko.
Dlaczego?
Nie wiem. Po tylu latach spędzonych wśród Indian ciągle nie wiem. I wciąż próbuję zgłębić tę Tajemnicę.

Obcowanie z Indianami jest jak gra w „Chińczyka” – nie wolno się irytować. Trzeba zaakceptować. Takimi, jacy są – z ich tajemniczą logiką „dzikich ludzi”. Oni to samo robią wobec nas – akceptują niezrozumiałe. (I uśmiechają się wtedy jak psychiatrzy na widok ciężkich przypadków.)

(...) -Nie osuszy jeszcze przez tydzień!- tłumaczyłem uparcie.
-A co to właściwie jest "tydzień"? I po co?
-Co "po co"?
-No, do czego służy?
-Tydzień??? Do mierzenia czasu.
-A po co? - Pepe pytał zupełnie poważnie.
Indianie lubią sięgać sedna. Kiedy to robią, logika białego człowieka zazwyczaj traci grunt pod nogami i wszystko się wywraca..
-Po co mierzysz czas, gringo?- nie ustępował Indianin.
-Eee... Żeby się nie zgubić- odpowiedziałem niepewnie.
-Nie zgubić gdzie?
-W czasie...- powoli sam przestawałem wierzyć w sensowność własnych słów.
-To ty potrafisz się zgubić nie ruszając z miejsca?**

**Nie jestem pewien, czy Indianin pytał, czy raczej stwierdzał ten zaskakujący fenomen.


MOJA OCENA: +5/6

01:25, aga_bursztynowa , polska
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 04 stycznia 2010

Fajnie się złożyło, że od nowego roku mam nowe wyzwanie czytelnicze. I dobrze, że nie jest ono ograniczone w czasie. Celem projektu jest poznanie twórczości jak najwięcej noblistów.



Nie będę robić żadnych planów. Jak będzie, zobaczymy. Niestety, do tej pory przeczytałam utwory bardzo niewielu noblistów. Tych, z którymi się zetknęłam, zaznaczyłam na zielono.


Laureaci literackiej Nagrody Nobla

1901 Sully Prudhomme, Francja
1902, Theodor Mommsen, Niemcy
1903 Bjornstherne Bjornson, Norwegia
1904 Frédéric Mistral, Francja
José Echegaray, Hiszpania
1905 Henryk Sienkiewicz, Polska (Krzyżacy, W pustyni i w puszczy, Sachem, Latarnik, Potop, Ogniem i mieczem, Janko Muzykant)
1906 Giosuè Carducci, Włochy
1907 Rudyard Kipling, Wlk. Brytania
1908 Rudolf Eucken, Niemcy
1909 Selma Lagerlöf, Szwecja
1910 Paul Heyse, Niemcy
1911 Maurice Maeterlinck, Belgia
1912 Gerhart Hauptmann, Niemcy
1913 Rabindranath Tagore, Indie
1914 ------
1915 Romain Rolland, Francja
1916 Verber von Heidenstam, Szwecja
1917 Karl Gjellerup, Dania
Henrik Pontoppidan, Dania
1918 ------
1919 Carl Spitteler, Szwajcaria
1920 Knut Hamsun, Norwegia
1921 Anatole France, Francja
1922 Jacinto Benavente, Hiszpania
1923 William Butler Yeats, Irlandia
1924 Władysław Reymont, Polska (Chłopi)
1925 George Bernard Shaw, Irlandia
1926 Grazia Deledda, Włochy
1927 Henri Bergson, Francja
1928 Sigrid Undset, Norwegia
1929 Thomas Mann, Niemcy
1930 Sinclair Lewis, USA
1931 Erik Axel Karlfeldt, Szwecja
1932 John Galsworthy, Wlk. Brytania
1933 Iwan Bunin, ZSRR
1934 Luigi Pirandello, Włochy
1935 -----
1936 Eugene O'Neill, USA
1937 Roger Marin du Gard, Francja
1938 Pearl S. Buck, USA
1939 Frans Eemil Sillanpää, Finlandia
1940 -----
1941 -----
1942 -----
1943 -----
1944 Johannes Vilhem Jensen, Dania
1945 Gabriela Mistral, Chile
1946 Hermann Hesse, Szwajcaria
1947 André Gide, Francja
1948 Thomas Stearns Eliot, Wlk. Brytania
1949 William Faulkner, USA
1950 Bertrand Russel, Wlk. Brytania
1951 Pär Lagerkvist, Szwecja
1952 Francois Mauriac, Francja
1953 Winston Churchill, Wlk. Brytania
1954 Ernest Hemingway, USA (Stary człowiek i morze, Słońce też wschodzi)
1955 Halldór Laxness, Islandia
1956 Juan Ramón Jiménez, Hiszpania
1957 Albert Camus, Francja (Dżuma)
1958 Boris Pasternak, Rosja
1959 Salvatore Quasimodo, Włochy
1960 Saint-John Perse, Francja
1961 Ivo Andrić, Jugosławia
1962 John Steinbeck, USA
1963 Giorgos Seferis, Grecja
1964 Jean-Paul Sartre, Francja
1965 Michaił Szołochow, ZSRR
1966 Samuel Josef Agnon, Izrael
Nelly Sachs, Szwecja
1967 Miguel Ángel Asturias, Gwatemala
1968 Yasunari Kawabata, Japonia
1969 Samuel Beckett, Irlandia
1970 Aleksander Sołżenicyn, ZSRR
1971 Pablo Neruda, Chile
1972 Heinrich Böll, Niemcy
1973 Patrick White, Australia
1974 Eyvin Johnson, Szwecja
Harry Martinson, Szwecja
1975 Eugenio Montale, Włochy
1976 Saul Bellow, USA
1977 Vicente Aleixandre, Hiszpania
1978 Isaak Bashevis Singer Polska/USA
1979 Odysseas Elytis, Grecja
1980 Czesław Miłosz, Polska (Wiersze)
1981 Elias Canetti, Wlk. Brytania
1982 Gabriel Garcá Márquez, Kolumbia (Sto lat samotności)
1983 William Golding, Wlk. Brytania
1984 Jaroslav Seifert, Czechosłowacja
1985 Claude Simon, Francja
1986 Wole Soyinka, Nigeria
1987 Joseph Brodsky, USA
1988 Nagib Mahfuz, Egipt
1989 Camilo José Cela, Hiszpania
1990 Octavio Paz, Meksyk
1991 Nadine Gordimer, RPA
1992 Derek Walcott, St. Lucia
1993 Toni Morrison, USA
1994 Kenzaburo Oe, Japonia
1995 Seamus Heaney, Irlandia
1996 Wisława Szymborska, Polska (poezja)
1997 Dario Fo, Włochy
1998 José Saramago, Portugalia
1999 Günter Grass, Niemcy
2000 Gao Xingjian, Francja
2001 V.S. Naipaul, Trynidad i Tobago
2002 Imre Kertész, Węgry
2003 J.M. Coetzee, RPA
2004 Elfriede Jelinek, Austria
2005 Harold Pinter, Wlk. Brytania
2006 Orhan Pamuk, Turcja (Śnieg)
2007 Doris Lessing, Wlk. Brytania
2008 Jean-Marie G. le Clézio, Francja
2009 Herta Müller, Niemcy

Tagi: nobliści
17:51, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (1) »
sobota, 02 stycznia 2010



Wydawca: Świat Książki, 2007
Tłumaczenie: Katarzyna Malita
Liczba stron: 495


Clare, urocza studentka sztuk pięknych i Henry, niekonwencjonalny bibliotekarz, spotkali się po raz pierwszy, gdy ona miała sześć lat, a on trzydzieści sześć. Kiedy Clare skończyła dwadzieścia trzy, a Henry trzydzieści jeden lat -  zostali małżeństwem. Choć wydaje się to niemożliwe, jednak jest prawdziwe. Henry bowiem to jedna z pierwszych osób na świecie, u której wykryto rzadkie zaburzenie genetyczne: od czasu do czasu jego biologiczny zegar uruchamia się na nowo i Henry przemieszcza się w czasie. Znika nieoczekiwanie, pozostawiając po sobie tylko stosik ubrań. Nigdy nie wie, gdzie się znajdzie i jaka będzie otaczająca go rzeczywistość.

Odmierzając swoją miłość kolejnymi spotkaniami, oboje za wszelką cenę próbują wieść normalne życie. Ale czy może liczyć na normalność człowiek, który jest niewolnikiem własnego ciała, a przede wszystkim nagłych podróży w czasie...

[Świat Książki, Warszawa 2004]


O tej książce słyszałam od dawna wiele pozytywnych opinii , jednak jakoś nie miałam na nią ochoty. Myślałam sobie - ee, podróże w czasie, to nie dla mnie. Aż tu pewnego szarego dnia wpadła mi w ręce w miejscowej bibliotece. I wzięłam ją ze sobą.  W domu przeleżała kilka tygodni. W końcu, gdy zbliżał się termin oddania książki do biblioteki, otworzyłam ją i... przepadłam.

To powieść poruszająca emocje. Od pierwszych stron wciąga niesamowicie, rozbudza ciekawość, co zdarzy się dalej, co będzie na następnej stronie. Dużym plusem książki jest to, iż narracja  jest w czasie teraźniejszym i prowadzona przez dwie osoby (Clare i Henry`ego). Czytając mam wtedy wrażenie, jakbym stała obok bohaterów i obserwowała ich tu i teraz.

Podsumowując: pięknie napisany romans z elementami science fiction, oryginalna historia, ciekawy pomysł, lekki styl, wciągająca akcja, są momenty do śmiechu i do płaczu (pod koniec książki łzy mi ciekły jak grochy). Jednym słowem: polecam.


MOJA OCENA: 5/6


PS. Książka ta została wydana w Polsce w 2004 r. pod tytułem "Miłość ponad czasem". W 2007 r. wyszło wznowienie, ale już jako "Żona podróżnika w czasie". Ostatnie wydanie ma tytuł "Zaklęci w czasie" (tak samo jak tytuł filmu).


Audrey Niffenegger jest profesorem w Columbia College Chicago, w Centrum Sztuki Książki. Zajmuje się sztuką ręcznego wykonywania książek. Swoje prace wystawia w Printworks Gallery w Chicago. "Żona podróżnika w czasie" to jej debiut. Prawa do sfilmowania powieści zostały sprzedane Jennifer Ariston i Bradowi Pittowi (film wszedł na ekrany kin jesienią 2009 roku).


Tagi: romans
22:57, aga_bursztynowa , amerykańska
Link Komentarze (8) »
piątek, 25 grudnia 2009

stosik

 

To mój stosik na najbliższe... pewnie długie tygodnie w nowym roku.

"Pamiętnika Jane Austen" dostałam od Wydawnictwa Otwarte, reszta to mój prezent dla siebie. Na "Tysiąc dni w Toskanii" skusiłam się dzięki Chiarze. Cejrowskiego od dawna chciałam kupić, ale zawsze odkładałam na potem. Reszta - ciekawość. Jakoś powiało mi podróżami... :)

21:11, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (6) »

bozenarodzenie

Niech Wam się spełnią wszystkie świąteczne życzenia!

00:19, aga_bursztynowa , Mozaika
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 21 grudnia 2009

"Literatura na peryferiach" to moje pierwsze wyzwanie czytelnicze, w którym brałam udział. Przystąpiłam do niego dość późno, bo pod koniec listopada. Zdążyłam przeczytać obowiązkowe trzy lektury. Szkoda, że tylko trzy, ale z drugiej strony cieszę się, że udało mi się zrealizować wyzwanie.

W ramach wyzwania przeczytałam:

1. "Śnieg" Orhan Pamuk (Turcja)

2. "Niepokorna córka" Xuan Phuong, Daniele Mazingarbe (Wietnam)

3. "Nie samym chlebem" Sarah-Kate Lynch (Nowa Zelandia)

Najciekawszy był Wietnam. Na Turcji i Pamuku rozczarowałam się. Nowa Zelandia wypadła tak sobie. W sumie było to dość ciekawe doświadczenie, biorąc pod uwagę krótki czas, jakim dysponowałam.

Dziękuję organizatorce za możliwośc wzięcia udziału w wyzwaniu, Wam za towarzystwo, i, być może, do zobaczenia w następnym...

19:45, aga_bursztynowa , Literatura
Link Komentarze (4) »



Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Bogumiła Nawrot
Liczba stron: 351


"Niełatwo być kochającą żoną, cierpliwą matką rezolutnego czterolatka, doskonałą gospodynią i ogrodniczką... Zwłaszcza gdy się mieszka w dziwacznym domu na wsi, mając stale obok siebie marudnego teścia, ślepą kozę, kulawego osła i rój neurotycznych pszczół, które nie pozwalają podejść do ula. Ale Esme MacDougall zawsze świetnie sobie radziła nawet z codziennym pieczeniem chleba według oryginalnego francuskiego przepisu. Dostała go kiedyś od Louisa, przystojnego piekarza, który nauczył ją dużo więcej, niż tylko wyrabiać ciasto i wkładać bochenki do pieca.

Czternaście lat po pamiętnych wakacjach we Francji dochodzi do wniosku, że tylko Louis umiałby przywrócić jej życiu sens. Ale może warto poszukać recepty na szczęście bliżej domu."

[Prószyński i S-ka, 2004]


Na początku książka wydała mi się nudnawa. Bo co my tu mamy za historię? Trzydziestokilkuletnia Esme, matka czteroletniego rudzielca, żona Poga, mieszka w Domu w Chmurach, razem z teściem i babką. Esme była redaktorką w gazecie "Sunday Times", dopóki pewna Jemina Jones nie zajęła jej miejsca. Po utracie pracy i jakiejś tajemniczej tragedii, którą czytelnik nie od razu poznaje, Esme stara się odnaleźć na nowo sens życia i wrócić do normalności, zajmując się domem na wsi, kozą, rojem pszczół i osłem. Poza tym robi konfitury z pigwy i piecze chleb na zakwasie. I tak naprawdę od chleba wszystko się zaczyna.

Podczas wakacji we Francji, jako dziewiętnastoletnia dziewczyna Esme zakochała się we francuskim piekarzu Louisie, który nauczył ją nie tylko piec chleb... Minęło czternaście lat. Esme ma rodzinę, mieszka w Anglii, w jej życiu wydarzyła się okropna tragedia, po której nie potrafi się podnieść. We wspomnieniach wraca do szczęśliwych lat młodości i pierwszej, wielkiej miłości - Louisa. Wydaje jej się, że pomimo iż kocha męża, tylko z Louisem byłaby naprawdę szczęśliwa. Pewnego dnia przypadkowo spotyka Louisa w Londynie...

Nie będę zdradzać zakończenia tej historii. Powiem tylko tyle, że kończy się happy endem, a morał z niej taki, że czasem nie potrzeba szukać szczęścia daleko, gdy ma się je przed nosem.



MOJE OCENA: +3/6

17:04, aga_bursztynowa , angielska
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 grudnia 2009


Wydawca: Świat Książki
Przekład: Monika Warneńska
Liczba stron: 206


"Niezwykła, chociaż prawdziwa historia Wietnamki, która nigdy nie poddawała się przeciwnościom losu.

Kiedy Xuan Phuong przyszła na świat, wezwano, jak każe wietnamski obyczaj, astrologa. Jego wróżba przeraziła i rozzłościła matkę dziecka: to niemożliwe, żeby pierworodną miało czekać ciężkie i pełne niebezpieczeństw życie. Rodzice małej należeli bowiem do jednego z najbogatszych rodów Wietnamu. Phuong otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie, opanowała francuski i poznała kulturę europejską.

A jednak astrolog się nie pomylił. Urzeczona ideałami równości i lepszego życia dla wszystkich szesnastolatka poświęciła wygodne życie w domu rodzinnym i pierwszą miłość, żeby przyłączyć się do partyzanckiego ruchu oporu podczas wojny w Indochinach. Dziewięć lat spędziła w dżungli. W skrajnej nędzy wychowała trzech synów. Przez większość życia pracowała dla dobra komunistycznej ojczyzny, mieszkając w zatęchłej izbie i dzieląc kuchnię z sąsiadami. Mąż, pochłonięty karierą w wojsku, nie był dla niej podporą. Nigdy jednak się nie załamała. Gdy dzieci się usamodzielniły, odnalazła swoją pierwszą miłość, zdecydowała się na wyjazd do Francji...

Xuan Phuong urodziła się w Hue w 1929 r. Jest lekarką, dziennikarką, realizatorką filmów, właścicielką galerii malarstwa.

Daniele Mazingarbe jest francuską dziennikarką."

[Świat Książki, 2008]


"Niepokorna córka" to interesująca biografia Wietnamki Xuan Phuong. Niesamowite, ile człowiek może przecierpieć i pomimo tego wytrwać i nigdy nie upaść na duchu, zachować głęboki patriotyzm, a jednocześnie zdolność samodzielnego myślenia w samym centrum masowej propagandy.

Z książki można dowiedzieć się równiez nieco o historii Wietnamu i wojnach, jakie toczył naród wietnamski - najpierw w latach 1946 - 1954 przeciwko Francuzom usiłującym odzyskać dawne kolonialne panowanie, potem w latach 1965 - 1975 przeciw Amerykanom, usiłującym przeszkodzić zjednoczeniu północnej części kraju z południową, ponadto krótkotrwałą, lecz okrutną inwazję japońską pod koniec drugiej wojny światowej.

Tacy ludzie jak Phuong to niezwykłe jednostki. Jej biografia to obraz Wietnamu od wewnątrz, widziany oczyma walczącej, wietnamskiej kobiety. Kobiety niezwykle odważnej i ambitnej, która już w latach pokoju, będąc na emeryturze, wciąż nie bała się realizować swoich marzeń i żyć tak, jak pragnęła, nawet za cenę wielkich wyrzeczeń.


MOJA OCENA: 5/6

19:16, aga_bursztynowa , francuska
Link Komentarze (2) »
sobota, 05 grudnia 2009



Wydawca: Wydawnictwo Literackie
Tłumaczenie: Anna Polat
Liczba stron: 554


"Śnieg" to wiernie oddająca realia współczesnego świata opowieść o zderzeniu Europy i islamskiej Turcji: dwóch filozofii życiowych, różnych religii, zasad moralnych i sposobów na odnajdywanie szczęścia. Ten międzynarodowy bestseller znalazł się na liście dziesięciu najlepszych książek 2004 roku opublikowanej przez "The New York Times", zdobywając uznanie czytelników i krytyków.

"Jedna z najważniejszych ksiażek naszych czasów".
Margaret Atwood

"Na ponad pięciuset stronach tego dzieła jest ciemna prawda o człowieku, czerwona krew, są obrazy malownicze jak w »Don Kichocie«"... Powieść ta zabłąkała się w anatolijskim labiryncie niestałych islamistów, umięśnionych kemalistów, tajnych agentów, przekupnych policjantów, pięknych dziewcząt, które - nie chcąc zdjąć chust w ojcowskim domu - składają swe życie w ofierze. Zabłąkała się w zimnej nocy i śniegu, który spowija wszystko... To powieść zarazem orientalna i postmodernistyczna".
"Le Figaro"

"Reportaż przemieniony w baśń. Groteskowa, okrutna i piekielnie komiczna powieść, polityczna farsa, w której człowiek nigdy nie stoi po właściwej stronie, rozdarty między śmiechem a płaczem...".
"Der Tagesspiegel"

"Polityczny thriller inspirowany twórczością Fiodora Dostojewskiego. Niezwykle mądra powieść".
"The Guardian"

[Wydawnictwo Literackie, 2006]



Po "Śnieg" Pamuka sięgnęłam z nadzieją, iż będzie to kawałek dobrej prozy (w końcu to noblista). No i wypadałoby  od czasu do czasu przeczytać coś bardziej ambitnego. Tak sobie myślałam... Niestety, rozczarowałam się. Dziwny język, zupełnie do mnie nie trafiał. Nie, ja nie czytałam po turecku. Jakieś to wszystko było topornie drewniane, czy może tłumaczenie kulawe.

Głównym bohaterem "Śniegu" jest poeta Ka, który po dwunastu latach spędzonych na emigracji w Niemczech wraca do ojczystej Turcji. We Frankfurcie utrzymywał się z zasiłku dla uchodźców, choć wcale nim nie był. Stracił twórczą wenę i nie napisał ani jednego wiersza. Poza tym oglądał filmy pornograficzne i został zaproszony na kilka wieczorków autorskich, na których recytował tureckim emigrantom swoje stare wiersze. Pewnego dnia wraca do kraju. Wraca z kilku powodów - na pogrzeb matki, poza tym postanawia znaleźć sobie turecką żonę oraz jako reporter laickiej, lewicowej, stambulskiej gazety ma obserwować wybory samorządowe oraz napisać artykuł  o dziewczynach popełniających jedna po drugiej samobójstwo z powodu zakazu noszenia muzułmańskich chust w szkołach. Dociera do przygranicznego miasteczka Kars, które z powodu intensywnych opadów śniegu zostaje odcięte od świata.

Ka jest rozdarty wewnętrznie, jak sam mówi: "Chcę wierzyć w Boga i być zwykłym obywatelem, jak wy. Ale człowiek Zachodu, który we mnie tkwi, nie pozwala mi na to."

W tym zamkniętym, odizolowanym od świata anatolijskim miasteczku, w padającym wciąż śniegu, toczy się akcja powieści. Zimne, śnieżne noce, rozlana krew, stan wojenny, islamiści, policjanci, tajni agenci, huk wystrzałów... a w samym środku tego przedziwnego świata poeta Ka, jego filozofia, rozdarcie, poszukiwanie Boga i miłości... Dosyć, starczy. Nie trawię takiego języka, ciężkiego jak zwały śniegu zalegające Kars. Nie chodzi mi o to, że temat jest polityczny i niełatwy. Dużo wyżej oceniłam książki choćby Yasminy Khadry o pokrewnych tematach. Ale, de gustibus non est disputandum.

"Śniegu" polecać nie będę.


MOJA OCENA: +2/6

01:57, aga_bursztynowa , turecka
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 listopada 2009



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Anna Zielińska - Elliot
Liczba stron: 624


"Piętnastoletni Kafka ucieka z domu przed klątwą ojca na daleką wyspę Shikoku. Niezależnie od niego podąża tam autostopem pan Nakata, staruszek analfabeta umiejący rozmawiać z kotami oraz młody kierowca z końskim ogonem lubiący hawajskie koszule. Ojciec Kafki zostaje zamordowany i wszystkich trzech poszukuje policja.
Po spotkaniach z zakochaną w operach Pucciniego kotką Mimi, Johnniem Walkerem i innymi fantastycznymi postaciami bohaterowie trafiają w końcu do tajemniczej prywatnej biblioteki, w której czas się zatrzymał. Nocami odwiedza ją duch młodziutkiej dziewczyny w niebieskiej sukience...."


Dopiero teraz przeczytałam notę wydawcy, i dzięki Bogu, bo chyba nie sięgnęłabym po tak opisaną książkę, a szkoda by było... Pomyślałabym pewnie, że to jakaś durnowata historia i odłożyłabym książkę z powrotem na biblioteczną półkę. A ta historia wcale taka nie jest.

W "Kafce nad morzem" są tajemnice, jest groza i humor, namiętność i pożądanie,  niesamowite historie i akcja intrygująca do tego stopnia, że żal mi było odłożyć na chwilę książkę i zająć się czymś innym. Murakami operuje symbolami, posługuje się metaforą, sięga nawet do pojęcia mitycznego labiryntu i historii o Edypie. Świat realny splata się ze światem onirycznym. Rzeczywistość jest złożona i wielopoziomowa. Obok głównego bohatera, piętnastoletniego Kafki, co pewien czas pojawia się chłopiec zwany Kawką, symbolizujący jego wewnętrzny głos lub alter ego. I znów mamy dwa równoległe światy, które swobodnie  się nawzajem przenikają. Jeden świat jest lustrzanym odbiciem drugiego.

Autor mnoży w powieści zagadki, których wcale nie rozwiązuje, gdyż, jak sam mówi, jego książka jest jak zagadka, której rozwiązanie znajduje się w innych zagadkach.

W świecie realizmu magicznego, na granicy jawy i snu wszystko jest możliwe - z nieba spadają pijawki, można przemieszczać się w czasie, spotykać w snach, rozmawiać z kotami i poszukiwać kamienia otwierającego wejście. Jednym taki świat się spodoba, innym wyda się idiotyczny. Bardzo spodobało mi się stwierdzenie: "Świat jest pokręcony i przez to powstaje trójwymiarowa głębia. Jak ktoś chce mieć wszystko proste, powinien żyć w świecie opartym na ekierce."

W książce, zresztą nie po raz pierwszy u Murakamiego,  ważną rolę odgrywa muzyka, zarówno popularna (np. Kafka słuchający Prince`a, jak i poważna (pan Hoshino zachwycony Beethovenem).

I na koniec jeszcze jeden cytat:
"-Wszyscy ciągle tracimy różne ważne dla nas rzeczy - mówi, gdy telefon milknie. - Ważne okazje, możliwości, doznajemy uczuć, których nie da się odwrócić. Na tym między innymi polega znaczenie życia. Lecz w naszych głowach, przypuszczam, że to jest w naszych głowach, znajduje się niewielki pokój do gromadzenia takich rzeczy jako wspomnień. Na pewno wygląda jak pokój z księgozbiorem tej biblioteki. I żeby dokładnie poznać stan własnego serca, musimy ciągle katalogować zbiory w tym pokoju. Trzeba też tam sprzątać, wietrzyć, zmieniać wodę w wazonach z kwiatami. Innymi słowy, będziesz wiecznie żył we własnej bibliotece."

Murakami oczarowuję swoją magią.


MOJA OCENA:5/6

21:24, aga_bursztynowa , azjatycka
Link Komentarze (3) »
środa, 11 listopada 2009



Wydawca: Amber
Tłumaczenie: Barbara Przybyłowska
Liczba stron: 104


"Są istoty, którym nic się nie udaje" - tymi słowami rozpoczyna się króciutka i wstrząsająca książka algierskiego pisarza tworzącego po francusku, Yasminy Khadry.

Autor nie nadał imienia głównemu bohaterowi, nie wiemy też, w jakim jest wieku. Żyje w Algierii w małej mieścinie o nazwie Duar Jatim. Jak sam mówi, dzieciństwo go nudziło, nie znosił szkoły, nie ma przyjaciół, nikt go nie odwiedza, ludzie budzą w nim niechęć, przyszłość go nie nęci.

"Mój ranek jest równie smutny jak pusty; wyspa zagubiona w ogromnym morzu rezygnacji. Jego słońce mnie pali, jego widoki przyprawiają mnie o mdłości. Wstaję, i co potem? Aby dokąd iść? Aby co robić? Moja jednostronna szyba jest moją szklaną klatką. Mogę w nią stukać do upadłego, nikt mnie nie usłyszy. Zresztą nie istnieję tu dla nikogo."

"Nie wiem, po co przyszedłem na świat, dlaczego muszę go opuścić. O nic nie prosiłem. Nie mam nic do zaofiarowania. Jedynie dryfuję ku czemuś, co mi się nieustannie wymyka."

W puste dni i noce powraca pamięcią do swojego samotnego, pełnego strachu dzieciństwa. Matka bohatera - bogata, surowa, oschła i władcza kobieta, ślepo zapatrzona w najstarszego syna, jego nie zauważa. Nie poświęca mu uwagi, nie interesuje się jego życiem. Ojca nie ma - odebrał sobie życie. Tytułowa "kuzynka K." to dziewczynka  bywająca w ich domu i którą obdarza młodzieńczą miłością. Miłością, z której ona szydzi i drwi. Samotność, odrzucenie przez bliskich, tęsknota za miłością, cierpienie - to wszystko rodzi w nim nienawiść i szaleństwo prowadzące do zbrodni...

Yasmina Khadra mówi w tej powieści nie tylko o beznadziejnym życiu jednostki w swoim kraju. Ukazuje również życie całego algierskiego społeczeństwa, jego rezygnację, biedę i brak perspektyw.

"Jest lato. Długie lato Maghrebu, z jego nieopisanym skwarem, w którym topi się jak w rozżarzonym piecu wszelka chęć do działania, i z jego ołowianym niebem, o które się kruszą wszelkie błagania i zaklęcia. Ani jeden liść się nie porusza, ani jeden ptak nie zaćwierka (...) Nienawidzę tego kraju. Nigdy nie przestanę się wystrzegać tej mieściny, gdzie nic nie trwa, gdzie karły, które w niej mieszkają, zamiast rosnąć, tylko się starzeją. Młodzi odjechali gdzie indziej, polować na jednorożca. Pozostali biadają nad swoim nędznym bydłem i nad niewdzięcznością pól; ich dusza jest niemrawa, ich wiara jest nieszczęściem i nie mają już czego kochać."

Książka kończy się wieloznacznym dla mnie stwierdzeniem: "Wciąż sobie powtarzam w głębi mojego nieszczęścia, że nawet gdybym naprawdę chciał, niczego bym nie zmienił." I to zdanie rodzi pytania: nie zmieniłby, bo nie chce zmienić? Bo nie dano mu możliwości dorastania i życia w innych warunkach? Bo nie wie, jak to zmienić? Czy, bo taki jest jego los i przeznaczenie...?


MOJA OCENA: 4/6

Tagi: Algieria
20:42, aga_bursztynowa , francuska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 10 listopada 2009



Wydawca: Wydawnictwo W.A.B.
Tłumaczenie: Iwona Zimnicka
Liczba stron: 284


"Marzył, by zamieszkać na pustkowiu. Jako blisko siedemdziesięcioletni wdowiec przeprowadza się do starego domostwa na skraju lasu. Życie w zgodzie z rytmem natury i samotność pozwalają mu wreszcie osiągnąć spokój. Stan ten trwa do czasu, gdy poznaje swojego jedynego sąsiada. Za sprawą tego spotkania powraca pamięcią do wakacji 1948 roku - do wydarzeń, które nauczyły go wiele o przyjaźni, pożądaniu, winie i zdradzie. I na zawsze zmieniły jego los.
"Kradnąc konie" to powieść o mijających niepostrzeżenie etapach naszego życia. Pettersonowi udało się znakomicie oddać przeczucie kruchości istnienia oraz pełne napięcia oczekiwanie na chwilę, kiedy to przeczucie się urzeczywistni."


To książka dla szukających spokoju i wyciszenia. Nie ma w niej wartkiej akcji. Narratorem jest sześćdziesięciosiedmioletni Trond, który trzy lata po śmierci żony właśnie zamieszkał w niewielkim domku nad jeziorem, daleko na wschodzie Norwegii.

Jest początek listopada, pada śnieg. Niedługo skończy się to tysiąclecie. Trond codziennie wstaje przed świtem, wychodzi z psem Lyrą na spacer, pali w piecu, pije kawę przy kuchennym stole, obserwuje ptaki przez szybę. Jest samotnikiem: "Przez całe życie tęskniłem za samotnością w takim miejscu jak to. Nawet gdy było najpiękniej, co wcale nie zdarzało się rzadko (...) A teraz mieszkam tu i jest prawie dokładnie tak, jak sobie wyobrażałem". Przypadkowe spotkanie z sąsiadem przywołuje w nim wspomnienia z lata 1948 roku.

Książkę czyta się łatwo, może nawet zbyt łatwo. Wspomnienia Tronda przeplatają się z jego rzeczywistym życiem. Lato z zimą. Młodość ze starością. Przyjaźń z samotnością.

Kiedyś w młodzieńczych latach, kradnąc z przyjacielem konie, nie udało mu się schwycić wierzchowca, który pognał galopem pozostawiając za sobą tylko unoszący się w powietrzu pył. Czytając tę powieść miałam wrażenie, jakbym przez ten pył patrzyła na jej bohaterów, tak jakby byli rozmyci w przestrzeni. Podobał mi się jednak styl Pettersona. Jego "oszczędna, zaskakująca proza odbiera dech w piersiach jak silne uderzenie mroźnego wiatru" (Daily Express).

"Kradnąc konie" nie pozostawia po przeczytaniu szczególnie silnych wrażeń, a jednak w trakcie czytania wycisza, chłodzi, pozwala płynąć czasowi swoim niespiesznym rytmem. Dobra na listopadowy wieczór przy filiżance ciepłej herbaty.


MOJA OCENA: +4/6

Tagi: Norwegia
20:33, aga_bursztynowa , skandynawska
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 09 listopada 2009



Wydawca: MUZA S.A.
Tłumaczenie: Anna Zielińska, Dorota Marczewska
Liczba stron: 470


"Powieść "Norwegian Wood", opublikowana w 1987 r. przyniosła Murakami Haruki ogromny rozgłos. Napisana w Grecji i we Włoszech jest książką, którą przeczytał "każdy" w Japonii. Sam autor mówi, że było to dla niego wyznanie - "Nigdy nie napisałem tego typu prostej powieści i chciałem się sprawdzić". Wiele osób myślało, że jest to powieść autobiograficzna, ale tak nie jest. "Gdybym napisał prawdę o moim własnym życiu, powieść nie miałaby więcej niż 15 stron."

"Ta nostalgiczna powieść zaczyna się od słów piosenki Beatlesów o tym samym tytule i tak jak ona opowiada o spotkaniu chłopaka z dziewczyną, które na zawsze go zmieniło.
Tokio, koniec lat sześćdziesiątych: jazz, wolna miłość, dzieci kwiaty, protesty na uczelniach. Toru Watanabe spotyka piękną Naoko. Ich wzajemna fascynacja i uczucie obciążone są samobójczą śmiercią wspólnego przyjaciela i depresyjną naturą dziewczyny. Wkrótce w życiu Toru pojawia się Midori, zwolenniczka niezależności i swobody seksualnej. Obie kobiety są dla niego bardzo ważne. W kręgu miłości, przyjaźni i śmierci Watanabe staje się dojrzałym mężczyzną."


Murakami jak zwykle mnie nie zawiódł. Ba, powoli staje się jednym z moich ulubionych pisarzy, choć to dopiero jego trzecia książka, którą pochłonęłam. "Norwegian Wood" jest inna od pozostałych, jest na wskroś realna. Nie ma tu realizmu magicznego, który tak lubię, ale pomimo to podobała mi się.

Obok Murakamiego nie sposób przejść obojętnie. Jego powieści dotykają w jakiś dziwnie bolesny sposób mojej duszy, długo nie potrafię o nich zapomnieć. Ukazują samotność wśród ludzi.

"Norwegian Wood" to smutna powieść. Smutek czai się w niej na każdym kroku. Ale jest to smutek "uniwersalny", dotyczy każdego. Każe "zastanowić się, co do tej pory utraciłem, nad straconym czasem, nad ludźmi, którzy umarli albo odeszli, nad myślami, które już nie wrócą". Nad śmiercią: "Żyjąc, jednocześnie pielęgnujemy w sobie śmierć. Lecz jest to tylko jedna z prawd, jakie musimy poznać. Śmierć N. nauczyła mnie, że żadna prawda nie może uleczyć smutku po stracie ukochanej osoby. Nie może go uleczyć żadna prawda, żadna uczciwość, żadna siła, żadna dobroć. Przeżywszy ten smutek w pełni, możemy się jedynie czegoś z niego nauczyć, lecz to, czego się nauczymy, wcale nam się nie przyda, kiedy nadejdzie następny, niemożliwy do przewidzenia smutek."

Murakami, poruszając uniwersalne (i może się przez to wydawać że banalne) prawdy, pisze prosto i oszczędnie, żadne zdanie nie wydaje się zbędne, zbyt ukwiecone, "udekorowane" , jak ja to mówię. Ten styl do mnie przemawia i jednocześnie zachwyca. To proza godna uwagi.


MOJA OCENA: 5/6


PS. Z ciekawości zerknęłam na życiorys pana Haruki:

HARUKI MURAKAMI





Data urodzenia: 12.01.1949
Miejsce urodzenia: Kioto, Japonia


Dorastał w Kobe, mieście portowym, w którym szczególnie łatwo o kontakt z innymi kulturami. Ukończył Dramat Klasyczny na Wydziale Literatury Uniwersytetu w Waseda. W latach 1974-1981 prowadził klub jazzowy. Zadebiutował jako powieściopisarz w 1979 r. Zachęcony Nagrodą Literacką Naoma dla Początkujących Pisarzy kontynuuje karierę pisarską; do tej pory napisał trzynaście powieści i kilka zbiorów opowiadań. Jest najbardziej znanym w Europie współczesnym pisarzem japońskim.


19:44, aga_bursztynowa , azjatycka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 listopada 2009



Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Katarzyna Kasterka
Liczba stron: 376


"Jeżynowe wino to najnowsza powieść Joanne Harris. Jej bohaterem jest Jay Mackintosh, pisarz i romantyk, który w swej twórczości i wyobraźni powraca wciąż do lat dzieciństwa. Za sprawą pułapki pamięci świat ten okazuje się bardziej kuszący, niż był w rzeczywistości. Kiedy pod wpływem impulsu Jay kupuje posiadłość we francuskiej wiosce Lansquet - wraz z duchami przeszłości pojawiają się nowe pokusy. Szczególnie intryguje go postać nie utrzymującej z nikim kontaktów pięknej sąsiadki, która najwyraźniej skrywa za drewnianymi okiennicami straszliwe tajemnice. W życie Jaya powraca też magia, którą próbował przywołać przez wiele, wiele lat. Za wszystko trzeba jednak zapłacić swoją cenę.
Postacie wykreowane przez Joanne Harris poruszają serce i wyobraźnię. Książka przypomina nieco nastrojem opowieści Petera Mayle'a. Niejeden z nas chciałby się przenieść w stworzony przez pisarkę świat."


Zapadła francuska wioska w Bordo, w sercu najpopularniejszego we Francji regionu produkcji win. W niej osiemnastowieczna posiadłość, chateau, z własną winnicą, sadem, jeziorem, rozległymi gruntami...

Kirby Monckton, niewielkie pogórnicze miasteczko na północy Anglii i dzielnica Pog Hill Lane z trakcją kolejową, kopalnią odkrywkową i starym kanałem, wyludniona i zapuszczona okolica.
W tych dwóch miejscach rozgrywa się akcja powieści.

Obydwa miejsca mają swój urok, nie ma to jednak jak francuska wieś - słońce, piękne pejzaże, winnice, oliwki, zapach ziół i lawendy w ogródkach, , proste przyjemności jak wypicie z przyjaciółmi butelki wina czy filiżanki kawy w małej, przytulnej kawiarence... a opowieść snuje Fleurie, rocznik 1962 - "zuchwałe, pełne treści wino, radosne i odrobinę zawadiackie, z pikantnym posmakiem czarnej porzeczki". A jak wszystkim wiadomo, wino gada - rozwiązuje języki, wyciąga na światło dzienne tajemnice, których wcale nie zamierzało się nikomu zdradzać, wyciąga wspomnienia, opowiada o wielkich planach, marzeniach, strasznej zdradzie i tragicznej miłości, wino śmieje się i chichocze...
Całkiem przyjemnie było posłuchać, co miało do opowiedzenia.


MOJA OCENA: 5/6

Tagi: Francja
21:59, aga_bursztynowa , angielska
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 listopada 2009



Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Dorota Malinowska-Grupińska
Liczba stron: 318


"Joseph Corrigan i Joseph Feehan, znani jako Corrie i Fee, produkują na swej farmie w Irlandii najlepszy ser na świecie. Ich problemem jest brak potomków, którzy przejęliby rodzinny interes. Co prawda Corrie ma wnuczkę Abbey, ale mieszka ona w prymitywnej chacie na maleńkiej wyspie na Pacyfiku wraz z mężem opętanym poczuciem misji, której celem są tubylcy, a właściwie ich kobiety.
W tym samym czasie na innym kontynencie Kit Stephens nie potrafi sobie poradzić ze stratą żony i nienarodzonego dziecka... Może go uratować tylko cud. Czy zdarzy się on w magicznym miejscu w odległej Irlandii, gdzie ciężarne wegetarianki doją krowy w rytm melodii z musicalu „Dźwięki muzyki”, a w piwnicy dojrzewają aromatyczne sery? I gdzie przez przypadek spotykają się mężczyzna po przyjściach i kobieta o złamanym sercu?

W tej ciepłej opowieści spotkamy całą galerię oryginałów, którym nie zawsze układa się w dzisiejszym świecie. Szukając własnego miejsca, poznają smak przyjaźni i miłości. A przede wszystkim poznają samych siebie. "

"Zaletą i magnesem tej niecodziennej historii stworzonej przez nowozelandzką pisarkę jest przede wszystkim poczucie humoru i ciepło emanujące z wyrazistych postaci. A ser? Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że mały kawałek przetworzonego mleka może być tak "ludzki"!"
Monika Powalisz, "Marie Claire"


Już sam tytuł tej książki jest osobliwy. Tak samo dziwna jest opowiedziana w niej historia. Dlaczego, ci, którzy robią ser, są błogosławieni? A poza tym "cóż jest tak nadzwyczajnego w tych, co robią ser", żeby o nich pisać?

Miałam wrażenie, że autorka tak bardzo chciała wymyślić oryginalną powieść, że wyszło to aż za oryginalnie. Jakbym czytała harlequina połączonego momentami z horrorem, powieścią science fiction i słodką historyjką Rosamundy Pilcher (nie obrażają powyżej wymienionej pisarki). Całość nie smakowała mi najlepiej - mdło, nudnawo i bardzo przewidywalnie. Oby sery robione przez nowych serowarów, Abbey i Kita, na pewnej irlandzkiej farmie, miały bardziej wyrazisty smak.


MOJA OCENA: 3/6

16:32, aga_bursztynowa , angielska
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
OBECNIE CZYTAM
Ja w BiblioNETce
PRZECZYTAŁAM
KSIĄŻKOWE BLOGI
O książkach dla dzieci
Księgarnie w necie
STRONY O KSIĄŻKACH
WYDAWNICTWA
WYZWANIA CZYTELNICZE
Zaglądam też (nie o książkach)
Bliżej Francji
Ciekawy świat
-KONTAKT ZE MNĄ:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE