Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki
Blog > Komentarze do wpisu

Nie samym chlebem - Sarah-Kate Lynch




Wydawca: Prószyński i S-ka
Tłumaczenie: Bogumiła Nawrot
Liczba stron: 351


"Niełatwo być kochającą żoną, cierpliwą matką rezolutnego czterolatka, doskonałą gospodynią i ogrodniczką... Zwłaszcza gdy się mieszka w dziwacznym domu na wsi, mając stale obok siebie marudnego teścia, ślepą kozę, kulawego osła i rój neurotycznych pszczół, które nie pozwalają podejść do ula. Ale Esme MacDougall zawsze świetnie sobie radziła nawet z codziennym pieczeniem chleba według oryginalnego francuskiego przepisu. Dostała go kiedyś od Louisa, przystojnego piekarza, który nauczył ją dużo więcej, niż tylko wyrabiać ciasto i wkładać bochenki do pieca.

Czternaście lat po pamiętnych wakacjach we Francji dochodzi do wniosku, że tylko Louis umiałby przywrócić jej życiu sens. Ale może warto poszukać recepty na szczęście bliżej domu."

[Prószyński i S-ka, 2004]


Na początku książka wydała mi się nudnawa. Bo co my tu mamy za historię? Trzydziestokilkuletnia Esme, matka czteroletniego rudzielca, żona Poga, mieszka w Domu w Chmurach, razem z teściem i babką. Esme była redaktorką w gazecie "Sunday Times", dopóki pewna Jemina Jones nie zajęła jej miejsca. Po utracie pracy i jakiejś tajemniczej tragedii, którą czytelnik nie od razu poznaje, Esme stara się odnaleźć na nowo sens życia i wrócić do normalności, zajmując się domem na wsi, kozą, rojem pszczół i osłem. Poza tym robi konfitury z pigwy i piecze chleb na zakwasie. I tak naprawdę od chleba wszystko się zaczyna.

Podczas wakacji we Francji, jako dziewiętnastoletnia dziewczyna Esme zakochała się we francuskim piekarzu Louisie, który nauczył ją nie tylko piec chleb... Minęło czternaście lat. Esme ma rodzinę, mieszka w Anglii, w jej życiu wydarzyła się okropna tragedia, po której nie potrafi się podnieść. We wspomnieniach wraca do szczęśliwych lat młodości i pierwszej, wielkiej miłości - Louisa. Wydaje jej się, że pomimo iż kocha męża, tylko z Louisem byłaby naprawdę szczęśliwa. Pewnego dnia przypadkowo spotyka Louisa w Londynie...

Nie będę zdradzać zakończenia tej historii. Powiem tylko tyle, że kończy się happy endem, a morał z niej taki, że czasem nie potrzeba szukać szczęścia daleko, gdy ma się je przed nosem.



MOJE OCENA: +3/6

poniedziałek, 21 grudnia 2009, aga_bursztynowa

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE