Książka - nierozdzielny towarzysz, przyjaciel bez interesu, domownik bez naprzykrzania - Ignacy Krasicki
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość Peonii - Lisa See




Wydawca: Świat Książki
Tłumaczenie: Anna Gadowska-Dobrzańska
Liczba stron: 398


"Wrażenie, jakie nam towarzyszy od pierwszej strony tej powieści, jest równie niesamowite jak jej treść. By opisać wszystko z taką znajomością realiów duch autorki musiał żyć w XVII-wiecznych Chinach! Ta opowieść, finezyjna niczym malarstwo na jedwabiu, jest oryginalną historią miłosną i zarazem fascynującą kroniką egzotycznych obyczajów. Szesnastoletnia Peonia, urodziwa i majętna, za kilka miesięcy zostanie zaślubiona. Nie zna przyszłego męża, tradycyjnie wybranego przez ojca, a podczas urodzinowego przyjęcia poznaje młodego poetę Rena. Zakochana od pierwszego wejrzenia, nie chce już nikogo innego i zapada na „miłosną chorobę”. Wiadomość, że to właśnie Ren został jej przeznaczony, przychodzi za późno. Ale w chińskiej tradycji świat żywych przenika się ze światem duchów i Peonia wciąż może zostać jego żoną. By tak się stało, musi pokierować wszystkim z zaświatów... "

"Romantyczna Europa miała swojego Wertera, a dawne Chiny "Pawilon Peonii". Pełna namiętności opera, stworzona przez Tanga Xianzu w XVI w, była powodem wielu tragicznych śmierci wśród kobiet. Młode panny, często bardzo dobrze wykształcone, z zamożnych rodzin pod wpływem lektury zapadały na dziwną chorobę, która kończyła się zgonem. Diagnoza ówczesnych lekarzy brzmiała: choroba miłosna. Objawiała się tym, że dziewczyny z dnia na dzień przestawały jeść, a za pokarm wystarczała im jedynie literatura. Wierzyły, że tak jak bohaterce ich ukochanej opery, pożywienie nie jest potrzebne do życia. Niezbędna natomiast jest prawdziwa miłość.
O sile oddziaływania "Pawilonu Peonii" pisze w "Miłości Peonii" Lisa See. Autorka zainteresowała się tym tematem przygotowując dla magazynu "Vogue" artykuł o wystawianej przez Lincoln Center zgubnej operze. Wtedy to zetknęła się ze zjawiskiem chorych z miłości panien oraz zapomnianej twórczości chińskich kobiet. Kontynuując swoje poszukiwania odkryła, że w połowie XVII drukowano dzieła tysięcy Chinek, którym krępowano stopy i zamykano z dala od świata. Najczęściej były to pojedyncze wiersze, ale zdarzały się też obszerne komentarze właśnie do dzieła Tanga Xianzu. Moc tej opery była tak wielka, że w XVIII wieku wydano oficjalny zakaz jej wystawiania. Ponoć zapędy cenzorskie trwają do dziś.

W "Miłości Peonii" autorka opisuje historię szesnastoletniej Peonii, która staje się kolejną ofiarą dzieła literackiego. Rozbudziwszy w sobie namiętność do nieznanego poety (podczas gdy jej małżeństwo było już dawno zaaranżowane), rezygnuje z życia. Całkowicie poświęca się tworzeniu własnego komentarza "Pawilonu" oraz spisywaniu poezji miłosnej, pełnej tęsknoty i namiętności. Przestaje jeść, wierząc, że ukochany odnajdzie ją w drugim życiu. Śmierć bohaterki przenosi opowieść w zupełnie inny wymiar. Od tej pory świat duchów przeplata się ze światem ludzi. I okazuje się, że w kulturze dawnych Chin światy te były sobie bardzo bliskie. Dzięki pięknym opisom poznajemy niesamowity obrzęd zaślubin z duchem czy też bogatą klasyfikację bytów nieziemskich.

Lisa See na kartach swojej powieści przedstawia historię miłości trzech młodych Chinek do jednej opery i do jednego mężczyzny. Jednak w pierwszej kolejności "Miłość Peonii" to książka o kobietach oraz o próbie walki o własną godność i miejsce w literaturze. A sytuacja zamożnych panien była w owych czasach nie do pozazdroszczenia. Ich powołaniem życiowym miała być nieustająca służba mężowi. Bo tak naprawdę w Chinach liczyli się tylko mężczyźni, a do kobiety należało sprawianie im przyjemności.

Wstrząsające są opisy rytuału krępowania stóp, którym poddawano już 3-letnie dziewczynki. "Lilie stóp" osiągały ideał, gdy mierzyły (u dorosłej kobiety) jedynie 7 centymetrów. Takie stopy miały dostarczać mężczyźnie nieziemskich rozkoszy i świadczyły o wysokim statusie społecznym niewiasty. Nie trzeba chyba dodawać, że był to zabieg niezwykle bolesny i uniemożliwiający normalne chodzenie. Mimo tych ograniczeń - a może właśnie dzięki nim - młode Chinki szukały pociechy w literaturze.

Warto przeczytać "Miłość Peonii", żeby odbyć cudowną podróż do XVII-wiecznych Chin, w których miłość okazywała się silniejsza niż śmierć.
(Iwona Szajner, Kulturaonline.pl)


MOJA OCENA: 5/6

piątek, 01 maja 2009, aga_bursztynowa
Tagi: Japonia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
joanna_czytelnik
2009/06/11 21:19:16
Wielokrotnie czytałam o krępowaniu stóp dzieciom, młodym dziewczętom. Noszenie drewnianych, ciasnych butów... Okropne!

(pozowolę sobie odwiedzać częściej :-) )
-
2009/07/08 14:25:58
dyskutowaliśmy o niej w Klubie Książki i jedno wbiło mi się w pamieć- na jej temat wypowiadała się pani która jest wdową, powiedziała,że nie mogła skonczyć tej książki ponieważ pierwszy raz od 30 lat śnił się jej zmarły mąż! pierwszy raz! i to ze względu na te sny Peonii!
Lubię czytać Popieram Internet Bez Chamstwa ------------------------- TRANSLATE - SELECT LANGUAGE